Czuję dotyk, zapach.
Widzę kolory, tysiące barw wokół, pragnących mnie zatrzymać tutaj. Oderwać od szarej codzienności, nadać smak nicości, pustoszącej moją duszę kolejny raz. Szepczą "Zostań tutaj"... Warto się czasem zatrzymać, wziąć głęboki wdech w płuca, zachłysnąć się ciężkim powietrzem, pełnym spalin, by wyczuć
w nim choć cząstkę tego naturalnego i ukrytego świata.
Stanie na krawędzi, jest jak spadanie, bo myślami spadam już setny raz. Widzę w dole świat, jakim jest, przeplatający się z tym, jakim chciałabym, by był. Co jest prawdą?
Wiatr silnie uderza we mnie chłodem, chwieję się, ale utrzymuję równowagę. Jeszcze nie czas zsunąć się
w przepaść i zniknąć, we własnym świecie.
Czuję chłodny beton, martwą warstwę pokrywającą dach, przylegającą mimowolnie. Ciąży na mnie ta myśl, że tak naprawdę nic nie wiem. Widzę tyle naraz, czuję i myślę, ale jak to rozróżnić...?
Walczę z samą sobą, poddaję się...prawie. Chyba jeszcze zostałam, spoglądając w dół. Nie jestem pewna, bo może się okazać, że to co teraz widzę, jest obrazem jaki ujrzałam po upadku. Przeżywam wszystko na okrągło, bez końca, bez chwili wytchnienia.
Tak smakuje życie? Smakiem słodko-kwaśnym.
Deszcz mieszany z błotem, a nienawiść z miłością. Wygrywa silniejszy, wygrywa mądrzejszy. Siła umysłu,
wielkość uczucia... Zamykam oczy, rozkładam ręce.
Czuję na powiekach padające promienie słońca, ale nie chcę patrzeć, chcę wierzyć, że istnieją one poza moją wyobraźnią. Kolejny głęboki wdech, chwieję się na nogach. Czy już lecę, spadam, upadłam?
Nie. Tak, nie.
Co jest prawdą? Co jest snem...
Chcę ci wykrzyczeć...w twarz to wszystko... Milcząc. To nierealne, mówisz. Ale sam nie masz dowodu na swoje istnienie. Oddychasz, czujesz, wiesz - jesteś? Nie wiesz.
Stojąc w miejscu, mogę też uciekać. Jednocześnie czuć słońce i blask księżyca, czuć wiatr i wilgoć ciężkiego, gorącego powietrza. Mgła, mgła słów i myśli, wszystko obraca się wokoło, świat wiruje, tańczy, bawi się mną.
Jaki świat? Mój świat? Czy może wszystko co dotąd uznawałam za prawdziwe...istniało tylko we mnie...? Sama tworzyłam swój ból, swoje szczęście, ode mnie zależało, co się stanie, ale nie umiałam otworzyć oczu, bojąc się uchwycić tę myśl, mieć tę świadomość...
Istniało we mnie. We mnie? Kto to jest "mnie", kim jest "ja" ?
Czas.
Pochłania wszystko jak ogień, żywi się po kolei wszystkim, co nazywamy zapachem, smakiem, uczuciem...
Och, co jest prawdą? Stoję tu, nie wiedząc nic. Nie chce mi się nawet upaść, bo nie wiem, czy już nie mam tego za sobą. Nie mam siły na umieranie.
Nie mam czasu na umieranie.
Po prostu zapomnę o wszystkim - cisza. Cisza jest muzyką. Zapisaną melodią duszy, słucham jej, nadal trzymając uniesione ręce, chcąc wzlecieć, jak wiatr...
Otwieram oczy. Śmierć pochyla się nade mną...
"Daję ci jeszcze jedną szansę." Mówi. Mówi to znowu, bo obracam się wokół, nie żyję...żyjąc.
Co jest prawdą?
Wszystko, czego zapragnę.
Myślą, mam to, dopuszczam do istnienia, nawet nie mając pewności tego, że w ogóle JA jestem...
Ale mogę mieć wszystko, czego zapragnę...
Znów upadam.
Znów stoję na krawędzi, zaciskam powieki, usta, czuję słony, tym razem, smak życia.
Poznaj moją tajemnicę, moje prawdy oblicze :
Nie ma...NIC.
Vuohi
Widzę kolory, tysiące barw wokół, pragnących mnie zatrzymać tutaj. Oderwać od szarej codzienności, nadać smak nicości, pustoszącej moją duszę kolejny raz. Szepczą "Zostań tutaj"... Warto się czasem zatrzymać, wziąć głęboki wdech w płuca, zachłysnąć się ciężkim powietrzem, pełnym spalin, by wyczuć
w nim choć cząstkę tego naturalnego i ukrytego świata.
Stanie na krawędzi, jest jak spadanie, bo myślami spadam już setny raz. Widzę w dole świat, jakim jest, przeplatający się z tym, jakim chciałabym, by był. Co jest prawdą?
Wiatr silnie uderza we mnie chłodem, chwieję się, ale utrzymuję równowagę. Jeszcze nie czas zsunąć się
w przepaść i zniknąć, we własnym świecie.
Czuję chłodny beton, martwą warstwę pokrywającą dach, przylegającą mimowolnie. Ciąży na mnie ta myśl, że tak naprawdę nic nie wiem. Widzę tyle naraz, czuję i myślę, ale jak to rozróżnić...?
Walczę z samą sobą, poddaję się...prawie. Chyba jeszcze zostałam, spoglądając w dół. Nie jestem pewna, bo może się okazać, że to co teraz widzę, jest obrazem jaki ujrzałam po upadku. Przeżywam wszystko na okrągło, bez końca, bez chwili wytchnienia.
Tak smakuje życie? Smakiem słodko-kwaśnym.
Deszcz mieszany z błotem, a nienawiść z miłością. Wygrywa silniejszy, wygrywa mądrzejszy. Siła umysłu,
wielkość uczucia... Zamykam oczy, rozkładam ręce.
Czuję na powiekach padające promienie słońca, ale nie chcę patrzeć, chcę wierzyć, że istnieją one poza moją wyobraźnią. Kolejny głęboki wdech, chwieję się na nogach. Czy już lecę, spadam, upadłam?
Nie. Tak, nie.
Co jest prawdą? Co jest snem...
Chcę ci wykrzyczeć...w twarz to wszystko... Milcząc. To nierealne, mówisz. Ale sam nie masz dowodu na swoje istnienie. Oddychasz, czujesz, wiesz - jesteś? Nie wiesz.
Stojąc w miejscu, mogę też uciekać. Jednocześnie czuć słońce i blask księżyca, czuć wiatr i wilgoć ciężkiego, gorącego powietrza. Mgła, mgła słów i myśli, wszystko obraca się wokoło, świat wiruje, tańczy, bawi się mną.
Jaki świat? Mój świat? Czy może wszystko co dotąd uznawałam za prawdziwe...istniało tylko we mnie...? Sama tworzyłam swój ból, swoje szczęście, ode mnie zależało, co się stanie, ale nie umiałam otworzyć oczu, bojąc się uchwycić tę myśl, mieć tę świadomość...
Istniało we mnie. We mnie? Kto to jest "mnie", kim jest "ja" ?
Czas.
Pochłania wszystko jak ogień, żywi się po kolei wszystkim, co nazywamy zapachem, smakiem, uczuciem...
Och, co jest prawdą? Stoję tu, nie wiedząc nic. Nie chce mi się nawet upaść, bo nie wiem, czy już nie mam tego za sobą. Nie mam siły na umieranie.
Nie mam czasu na umieranie.
Po prostu zapomnę o wszystkim - cisza. Cisza jest muzyką. Zapisaną melodią duszy, słucham jej, nadal trzymając uniesione ręce, chcąc wzlecieć, jak wiatr...
Otwieram oczy. Śmierć pochyla się nade mną...
"Daję ci jeszcze jedną szansę." Mówi. Mówi to znowu, bo obracam się wokół, nie żyję...żyjąc.
Co jest prawdą?
Wszystko, czego zapragnę.
Myślą, mam to, dopuszczam do istnienia, nawet nie mając pewności tego, że w ogóle JA jestem...
Ale mogę mieć wszystko, czego zapragnę...
Znów upadam.
Znów stoję na krawędzi, zaciskam powieki, usta, czuję słony, tym razem, smak życia.
Poznaj moją tajemnicę, moje prawdy oblicze :
Nie ma...NIC.
Vuohi