wtorek, 24 stycznia 2017

Łąka

Kładą się do snu na piersi ziemi
oceany polnych kwiatów czerwieni,
gdy ostatnie szepty śle złote słońce,
zanim skona w szkarłacie płonące

Wieczorem, gdy kłosy do snu kołysze
wiatr, co odziany jest w rumianą ciszę,
noc zstępuje rosą z gasnącego nieba
wprost na posłanie pod koroną drzewa

Maki płatkami na wpół zamkniętymi
nucą kołysankę nad trawami zielonymi,
ziemia powieki swych jezior zamyka
ucisza szemranie każdego strumyka;

Spokojna i naga leżę u Twego boku
jak barwy, co powolnie milkną po zmroku
rankiem, gdy powita mnie źrenic Twych słońce,
jak kwiat się rozwinę w miłości na łące...

Vuohi, 24.01.17
14:12