Zostawiłeś mnie, ale nie w spokoju, niestety. Prawda jest taka, że nie posiadam żadnego dnia na własność, ani nie mam chwili bez Ciebie.
Gdy spoglądam w lustro, to nie swymi oczami patrzę, lecz widzę poprzez Twe źrenice i zastanawiam się, co chciałbyś jeszcze poprawić.
Gdy spaceruję i na chwilę zdarzy mi się poczuć błogość, dzięki przyjemnym podmuchom wiatru, lada moment przenoszę się w czasie i ten sam wiatr czuję spacerując z Tobą we wspomnieniach.
Nawet gdy jestem pewna, że kocham, i że nie mogę bez Niego żyć, wciąż tylko dźwięczą mi w głowie słowa, którymi to Ciebie zapewniałam o miłości. Nie mogę uwierzyć w niczyje obietnice, bez podważenia Twoich, po raz kolejny.
I kiedy czuję dotyk, to nie odczuwam w pełni, lecz rozklejam się na pół, z jednej strony pragnąc, z drugiej - czując wstyd. To nie On chwyta moją dłoń, lecz to Ty dotykasz mych palców, całując Jego ustami. Nie On, lecz Ty jesteś blisko, i zasłaniasz mi widok na moje Życie.
A więc wiodę podwójne istnienie - w jednym z nich, czas płynie szybko, a ja mam tyle sił i chęci, i tak pędzę, że zapominam, który dziś dzień.
W drugim życiu zaś, wszystko stoi w miejscu, a ja leżę zwinięta w kłębek, wciąż wracając do przeszłości. Żywię nadzieję, która nigdy nie gaśnie, choć nie ma prawa istnieć. I gniję, a zapach tej zgnilizny wsiąka dyskretnie w pierwsze z moich istnień i powoli je zatruwa...
Gdy chcę coś powiedzieć, najpierw usłyszeć muszę Twoją odpowiedź w mej głowie. Wypuszczam słowa na zewnątrz dopiero kiedy uznasz, że mają sens.
Wypraszam Cię stąd, ale jesteś głuchy wobec moich próśb. Kogo innego posłuchasz?
Czy istniejesz gdzieś jeszcze taki sam, jakim Cię w sobie zachowałam?
Choć miałam nie patrzeć, wciąż obserwuję, jak snuje się Twoje życie. Tak bardzo różne od dwóch moich istnień. Tak odmienione, odkąd rozdzieliłeś mnie na pół.
Życzyłam Ci szczęścia, choć nie potrafię znieść tego, że je odnajdujesz. Widzę tylko, jak piszesz kolejną historię, a ja nie mogę odpędzić się od myśli, że to moja historia z przeszłości. Że to nasza historia i na inną nie ma miejsca. Nie umiem przestać się porównywać, nie mogę żyć nie czując Twej obecności, która napiera na mnie tym bardziej, im bliższy jest mi ktoś inny.
I najgorsza jest świadomość, że to tylko mój problem. Że ja tkwię we własnym, nierealnym świecie, pełnym wyolbrzymień i rozterek, których nikt nie chciałby pojąć.
A Ty idziesz dalej, tak jak się powinno; pozostawiając daleko w tyle nasze ruiny przeszłości.
Vuohi, 24.08.18