Kiedy wskażą nam drogę
uciekniemy ze schronu
między jednym a drugim
pocałunkiem lub ostrzałem
w razie tego drugiego
spleciemy dłonie na karku
w pancerzu modlitwy
zwrócimy oczy ku niebu
jest szare jak chodnik
tak bliski kolejnym policzkom
Kiedy dadzą nam sygnał
przeciśniemy się przez tę cienką szparę
lukę w ich nienawiści
przez szczelinę przekażę Ci bagaż
- łzy naszych matek i dzieci -
ale wybacz niczego nie mogę obiecać
na końcu tego tunelu
niekoniecznie jest światło
Vuohi, 07.03.22