niedziela, 13 stycznia 2013

Wracaj powoli

     Miałam pewne marzenie, będąc małą dziewczynką. Ujrzałam latawiec na niebie, mieniący się kolorami tęczy, uniesiony ponad to wszystko...ponad szarą, codzienną rutynę... Latał samotnie, widocznie ktoś puścił sznurek lub zerwał go, tracąc ten latawiec prawie na zawsze... a może dając mu wolność?
Nie byłam wtedy pewna, nie rozumiałam wielu otaczających mnie rzeczy, a wszystko wokół było proste i nie miało zamiaru się zmieniać...
Widząc ten unoszący się skrawek materiału, zapragnęłam latać.
Największym marzeniem, do jakiego rwało się moje serce, była możliwość wzniesienia się w powietrze aż do samych chmur. Rozbiegłam się z całej siły przed siebie, pędząc po zielonej trawie, targanej przez wiosenny wiatr i mimo, że gdzieś tam z tyłu mama wołała bym się zatrzymała, bo łatwo się przewrócić, ja wytrwale parłam do przodu. Czułam, że rozkładając ręce, mogę w końcu oderwać się od ziemi i wzlecieć...
      Nie zastanawiałam się nad tym, dokąd chcę się udać, ani gdzie będę niebawem. Chciałam na zawsze zostać wolna i być z dala od tych przytwierdzonych do ziemi nudnych spraw...
Dla dzieci wszystko jest takie proste... nie ma kłamstw, bo nie czują potrzeby okłamywania nikogo. Ich zdanie jest najważniejsze dla nich, to co mają w sercu jest najcenniejszym skarbem...a my z czasem zatracamy zdolność patrzenia w głąb siebie. Ukrywamy się za pozorami, za maską uśmiechów, gdy gdzieś tam w środku płaczemy, ale nie umiemy prosić o pomoc. Tracimy zaufanie do świata, sądząc, że to jest bezpieczniejsze, ale tak naprawdę - czy jesteśmy szczęśliwi teraz, czy w pełni byliśmy jako dzieci?
Tak szczere i niewinne... kto odbiera nam w tak podły i okrutny sposób zdolność patrzenia na świat, jak na wielką, nieodkrytą zagadkę?
Wracam powoli do tego, jak będąc mała, sądziłam, że wszystko jest możliwe. Jeśli czułam,że kogoś kocham, potrafiłam powiedzieć to wprost, bez tego bólu, strachu przed odrzuceniem...bez łez każdego dnia spowodowanych niepewnością co do uczuć drugiej osoby....dlaczego się tym przejmuję? Młodsza ja, powiedziałaby - "Zawsze każesz innym słuchać głosu serca, więc dlaczego gdy Twoje krzyczy, byś powiedziała co czujesz, Ty stoisz w miejscu sparaliżowana siłą uczucia, które powinno  Cię napędzać?"
Które powinno pokierować mną, jak małym dzieckiem, biegnącym za latawcem, który kusi kolorami, który jest jak wolność, której smak jest jednym z tych najwspanialszych w życiu...
Co mamy do stracenia?
Na błędach się ucz, wracaj powoli.
Chwilę, które dają nowe szansę, bywają najpiękniejszymi, jakie przeżywasz...

Vuohi

1 komentarz: