Lekki dreszcz przebiega po moich plecach, to przez energię, którą mi przesyłasz w jednym, drobnym dotyku. Światła, dookoła blask. Kolory tęczy, powieki opadają, są zbyt ciężkie bym mogła je udźwignąć...Tyle światła, tyle barw...
Dłonie trwają zetknięte ze sobą, jakby wzajemnie się przyciągały, a jednak wciąż się boję, że niedługo znikniesz i zniknie całe to ciepło, że pozostawisz po sobie jedynie pustkę...
Dłonie trwają zetknięte ze sobą, jakby wzajemnie się przyciągały, a jednak wciąż się boję, że niedługo znikniesz i zniknie całe to ciepło, że pozostawisz po sobie jedynie pustkę...
Tylko ten dotyk jest obietnicą...
Muzyka zagłusza moje serce, bijące coraz szybciej i mocniej. Światła, drżące powietrze, wirujące kolory. Robi się duszno, niemal nie mam czym oddychać, pozostajesz tylko ty przede mną, wokół nie ma nic, tylko rozmyty obraz, tańczący z dudniącą muzyką. Ciemność rozdziera blask tysiąca reflektorów, raz się zapalają raz gasną, żyją własnym rytmem poza nami.
Muzyka zagłusza moje serce, bijące coraz szybciej i mocniej. Światła, drżące powietrze, wirujące kolory. Robi się duszno, niemal nie mam czym oddychać, pozostajesz tylko ty przede mną, wokół nie ma nic, tylko rozmyty obraz, tańczący z dudniącą muzyką. Ciemność rozdziera blask tysiąca reflektorów, raz się zapalają raz gasną, żyją własnym rytmem poza nami.
Ciepły, spokojny oddech na mojej skórze... Tak blisko, a jednocześnie tak daleko.
Powietrze się zagęszcza, z trudem łykam je kolejny raz. Wiem, że jesteś, ale nie mam na to żadnego dowodu, prócz twoich obietnic, prócz tej wiary w ciebie, która trzyma mnie jeszcze przy życiu. Czuję ciebie, jest to wszystko, co mogę dziś otrzymać. Wszystko czego mogę zapragnąć.
Nie odchodź, nie zostawiaj mnie samej. Zginę w tym blasku, pochłonie mnie ciemność, zmiażdży mnie muzyka, lęk połamie mi kości...
Czuję twój zapach, zaciągam się nim, wdycham go, czuję go w płucach, potem rozchodzi się po całym ciele. Najpiękniejsza woń ze wszystkich, jakie znam. Zapomnienie i uzależnienie w jednym wdechu.
Jedna, słodka sekunda przerwy, jest ciemno i cicho, słyszę fragment twego urywanego oddechu...
Musisz być prawdziwy.
Znów muzyka, hałas...Ciemność, światła, ciemność...
Myśli chcą współgrać z otoczeniem, pędzą tam i z powrotem, tłuką się w głowie. W uszach szumi krew, ciśnienie szybko wzrasta, potem znów opada...
Omdlenie w zabójczej prędkości...
Zamknij mnie przed całym światem.
Blisko, jesteś na wyciągnięcie ręki, ale dlaczego nie mogę cię dotknąć?
Ogłusza mnie hałas, oślepia mnie światło. Twój zapach mnie odurza, upadam coraz niżej. Motyle w brzuchu nie unoszą mnie już, tylko ciągną na dno... Chwyć mnie za rękę, pomóż mi wstać!
Góra, dół, góra...
Nogi same się uginają, chcą tańczyć, chcą mnie zanieść dalej, ale znów spadam, upadam...
Czuję twój smak przez ułamek sekundy, otwieram oczy, a twoje są zamknięte. Zielone światło oświetla twoją skórę. Potem czerwone, niebieskie, żółte.
Zmieniają się, tysiąc kolorów na sekundę, muzyka tłucze się w mojej głowie, chcąc zagłuszyć myśli.
Czy to pułapka? Zwabiłeś mnie tutaj, wiedziałeś, że pójdę za tobą wszędzie...A teraz mnie zniszczysz, zaprowadzisz nad przepaść, drogą usłaną pocałunkami...?
Ale nic na to nie poradzę, mogę teraz się rozpaść, mogę stać się niewyobrażalnie delikatna, tylko by to poczuć przez chwilę...
Jesteś, ale coraz słabiej czuję twój zapach. Zostawiasz tylko delikatny ślad na moich ustach, jakbym właśnie zetknęła je z płatkami więdnących róż...Ich intensywny zapach, dotyk i smak...odchodzą.
Rytm muzyki przejmuje kontrolę nad moim sercem, zamykam oczy ze zmęczenia, szukam cię na oślep.
Gdzie jesteś?
Jeszcze chwilę temu, ledwie minutę temu byłeś, czułam to na pewno...!
Dotyk zdawał się być taką piękną obietnicą... Gdzie jest ciepło twego oddechu? Twój skrawek życia, pozostawiony na moim ciele, gdzie on jest?
Otwieram szeroko oczy. Chwieję się na nogach.
Hałas, ludzie, tłumy. Światła, muzyka, drżenie ścian i podłogi w jej rytmie...
Coś ciągnie mnie na dół, czuję ciężkość w każdym centymetrze mojego ciała.
Robi się zimno, lodowaty pot na skroniach. Pochłania mnie ciemność, pochłania mnie niezliczona ilość kolorów. Sekunda czerni, sekunda blasku...
Nie mogę znieść tego zamieszania, chcę uciec... Ale nie mogę się ruszyć bez ciebie...
Wiedziałeś, że jesteś wszystkim dla mnie, wiedziałeś to dobrze, ale postanowiłeś zniknąć...
Słyszę teraz wszystko jakby z oddali, spod zmrużonych powiek dostrzegam tylko twoją oddalająca się postać. Łzy? Czy to łzy lśnią na twojej twarzy? Czy to moje własne przysłaniają mi ciebie?!
Słony smak na ustach, wracasz się pożegnać?
Nie odwracasz się... Krople na rzęsach rozpraszają światło.
Nie wrócisz, nie wrócisz by choć się pożegnać?!
Nie ma ciebie, a ja czuję, że się rozpadam. Tu mnie zaprowadziłeś, na krawędź, na skraj życia.
Upadam tak nisko, jak nigdy dotąd, wokół wszystko wiruje, a ciebie już po prostu nie ma.
Kochałam całym sercem, teraz całym swoim istnieniem. Wszędzie pozostał jakiś ślad, w każdym moim ruchu jest cząstka ciebie...
Światła, światła, światła....
Czerwień, zieleń, biel.
Umieram, chcę umrzeć... Dlaczego zniknąłeś? Czym było to wszystko? Sama to sobie wymyśliłam...
Tak bardzo o tobie marzyłam, tak pragnęłam twej bliskości, że uwierzyłam, że twój dotyk jest obietnicą.
Sądziłam, że zostaniesz ze mną...
Ktoś krzyczy, ktoś stara się podnieść mnie z podłogi, ktoś stara się mnie udźwignąć.
Ale ja już nie dam rady, wszystko co mogłam mieć, ciągnie mnie teraz na dno.
Pokochałam kogoś bez serca?
Nie masz serca?
Światła powoli gasną, muzyka cichnie... Wołasz mnie?
Nawet na mnie nie czekasz...To nie twój głos.
Do końca mam nadzieję, że zaraz się zjawisz, zabierzesz mnie stąd...
Ale tylko wykorzystałeś moją naiwność, zabrałeś wszystko, co chciałam ci dać.
Jestem taka pusta, pożarła mnie pustka, pochłonęła mnie nicość... Powoli wszystkie moje mięśnie tracą siłę, moje kości zanikają, znika cielesna powłoka...
Chwilę jeszcze moja dusza kręci się tu wokół, tańczy, próbuje cię znaleźć...
Jednak ty już zrobiłeś wszystko. Zabrałeś mnie tutaj, jakbyś chciał mi udowodnić moją głupotę, mój własny upadek.
Tak wiele obietnic kryło się w twoim zapachu, twoim dotyku...
Teraz została głucha cisza i pusta ciemność.
Rozpadłam się w samotności, w jakiej mnie pozostawiłeś...
I mimo wszystko wolałabym umierać z twojej ręki, niż w ten brutalny sposób, tęskniąc za kimś, kogo nigdy nie będę mieć...
Vuohi
Powietrze się zagęszcza, z trudem łykam je kolejny raz. Wiem, że jesteś, ale nie mam na to żadnego dowodu, prócz twoich obietnic, prócz tej wiary w ciebie, która trzyma mnie jeszcze przy życiu. Czuję ciebie, jest to wszystko, co mogę dziś otrzymać. Wszystko czego mogę zapragnąć.
Nie odchodź, nie zostawiaj mnie samej. Zginę w tym blasku, pochłonie mnie ciemność, zmiażdży mnie muzyka, lęk połamie mi kości...
Czuję twój zapach, zaciągam się nim, wdycham go, czuję go w płucach, potem rozchodzi się po całym ciele. Najpiękniejsza woń ze wszystkich, jakie znam. Zapomnienie i uzależnienie w jednym wdechu.
Jedna, słodka sekunda przerwy, jest ciemno i cicho, słyszę fragment twego urywanego oddechu...
Musisz być prawdziwy.
Znów muzyka, hałas...Ciemność, światła, ciemność...
Myśli chcą współgrać z otoczeniem, pędzą tam i z powrotem, tłuką się w głowie. W uszach szumi krew, ciśnienie szybko wzrasta, potem znów opada...
Omdlenie w zabójczej prędkości...
Zamknij mnie przed całym światem.
Blisko, jesteś na wyciągnięcie ręki, ale dlaczego nie mogę cię dotknąć?
Ogłusza mnie hałas, oślepia mnie światło. Twój zapach mnie odurza, upadam coraz niżej. Motyle w brzuchu nie unoszą mnie już, tylko ciągną na dno... Chwyć mnie za rękę, pomóż mi wstać!
Góra, dół, góra...
Nogi same się uginają, chcą tańczyć, chcą mnie zanieść dalej, ale znów spadam, upadam...
Czuję twój smak przez ułamek sekundy, otwieram oczy, a twoje są zamknięte. Zielone światło oświetla twoją skórę. Potem czerwone, niebieskie, żółte.
Zmieniają się, tysiąc kolorów na sekundę, muzyka tłucze się w mojej głowie, chcąc zagłuszyć myśli.
Czy to pułapka? Zwabiłeś mnie tutaj, wiedziałeś, że pójdę za tobą wszędzie...A teraz mnie zniszczysz, zaprowadzisz nad przepaść, drogą usłaną pocałunkami...?
Ale nic na to nie poradzę, mogę teraz się rozpaść, mogę stać się niewyobrażalnie delikatna, tylko by to poczuć przez chwilę...
Jesteś, ale coraz słabiej czuję twój zapach. Zostawiasz tylko delikatny ślad na moich ustach, jakbym właśnie zetknęła je z płatkami więdnących róż...Ich intensywny zapach, dotyk i smak...odchodzą.
Rytm muzyki przejmuje kontrolę nad moim sercem, zamykam oczy ze zmęczenia, szukam cię na oślep.
Gdzie jesteś?
Jeszcze chwilę temu, ledwie minutę temu byłeś, czułam to na pewno...!
Dotyk zdawał się być taką piękną obietnicą... Gdzie jest ciepło twego oddechu? Twój skrawek życia, pozostawiony na moim ciele, gdzie on jest?
Otwieram szeroko oczy. Chwieję się na nogach.
Hałas, ludzie, tłumy. Światła, muzyka, drżenie ścian i podłogi w jej rytmie...
Coś ciągnie mnie na dół, czuję ciężkość w każdym centymetrze mojego ciała.
Robi się zimno, lodowaty pot na skroniach. Pochłania mnie ciemność, pochłania mnie niezliczona ilość kolorów. Sekunda czerni, sekunda blasku...
Nie mogę znieść tego zamieszania, chcę uciec... Ale nie mogę się ruszyć bez ciebie...
Wiedziałeś, że jesteś wszystkim dla mnie, wiedziałeś to dobrze, ale postanowiłeś zniknąć...
Słyszę teraz wszystko jakby z oddali, spod zmrużonych powiek dostrzegam tylko twoją oddalająca się postać. Łzy? Czy to łzy lśnią na twojej twarzy? Czy to moje własne przysłaniają mi ciebie?!
Słony smak na ustach, wracasz się pożegnać?
Nie odwracasz się... Krople na rzęsach rozpraszają światło.
Nie wrócisz, nie wrócisz by choć się pożegnać?!
Nie ma ciebie, a ja czuję, że się rozpadam. Tu mnie zaprowadziłeś, na krawędź, na skraj życia.
Upadam tak nisko, jak nigdy dotąd, wokół wszystko wiruje, a ciebie już po prostu nie ma.
Kochałam całym sercem, teraz całym swoim istnieniem. Wszędzie pozostał jakiś ślad, w każdym moim ruchu jest cząstka ciebie...
Światła, światła, światła....
Czerwień, zieleń, biel.
Umieram, chcę umrzeć... Dlaczego zniknąłeś? Czym było to wszystko? Sama to sobie wymyśliłam...
Tak bardzo o tobie marzyłam, tak pragnęłam twej bliskości, że uwierzyłam, że twój dotyk jest obietnicą.
Sądziłam, że zostaniesz ze mną...
Ktoś krzyczy, ktoś stara się podnieść mnie z podłogi, ktoś stara się mnie udźwignąć.
Ale ja już nie dam rady, wszystko co mogłam mieć, ciągnie mnie teraz na dno.
Pokochałam kogoś bez serca?
Nie masz serca?
Światła powoli gasną, muzyka cichnie... Wołasz mnie?
Nawet na mnie nie czekasz...To nie twój głos.
Do końca mam nadzieję, że zaraz się zjawisz, zabierzesz mnie stąd...
Ale tylko wykorzystałeś moją naiwność, zabrałeś wszystko, co chciałam ci dać.
Jestem taka pusta, pożarła mnie pustka, pochłonęła mnie nicość... Powoli wszystkie moje mięśnie tracą siłę, moje kości zanikają, znika cielesna powłoka...
Chwilę jeszcze moja dusza kręci się tu wokół, tańczy, próbuje cię znaleźć...
Jednak ty już zrobiłeś wszystko. Zabrałeś mnie tutaj, jakbyś chciał mi udowodnić moją głupotę, mój własny upadek.
Tak wiele obietnic kryło się w twoim zapachu, twoim dotyku...
Teraz została głucha cisza i pusta ciemność.
Rozpadłam się w samotności, w jakiej mnie pozostawiłeś...
I mimo wszystko wolałabym umierać z twojej ręki, niż w ten brutalny sposób, tęskniąc za kimś, kogo nigdy nie będę mieć...
Vuohi
Jak trans obok podświadomości ... świetne
OdpowiedzUsuńhm sądziłam że nikt prawie nie zrozumie ;o
Usuń