poniedziałek, 15 lipca 2013

głos wewnętrzny.

Rozszarp je, rozszarp swe blizny!
Krew wrze w twych żyłach, czujesz jak parzy cię od wewnątrz, chce się wydostać. Rozerwij skórę, pozwól jej! Nikt nie zrozumie cię jak ona, nikt cię tak nie pocieszy. Pozwól jej uciec, pozwól!
Czujesz pustkę, bo życie dało ci zbyt wiele w ostatnim czasie...zbyt wiele uśmiechu, zbyt wiele słońca...Powinnaś cierpieć, czyż nie?
Przypomnij sobie to wszystko...Zraniłaś tyle osób! Oni ci ufali, wierzyli, że to co mówisz jest prawdą. Byli pewni twych uczuć, a ty...ty ich wykorzystałaś, egoistko!
Weź to ostrze do ręki, zasłużyłaś by cierpieć, zasłużyłaś by patrzeć jak cała radość ucieka z ciebie!
Trzęsą ci się ręce, cała drżysz...Znów stchórzysz, roniąc ledwie parę łez, och to takie żałosne!
Nie zapominaj też, że znów czujesz więcej niż powinnaś. Miłość nie jest piękna. MIŁOŚĆ MA ZABIJAĆ!
Rozszarp je, rozszarp swe blizny, no już!
Jesteś beznadziejna, do niczego, ciągle tylko się boisz, chowasz, kryjesz! Nie umiesz powiedzieć co czujesz, umiesz tylko się śmiać, śmiać się na siłę, udawać roześmianą idiotkę, mimo że wiesz jak to wszystko się skończy. Nie ma już w tobie żadnych sił, dobrze to wiesz, że nie przeżyjesz kolejnego ciosu - to dlatego wciąż się boisz, to dlatego milczysz!
Tak, zwiń się w ten pieprzony kłębek, połóż się, zaśnij. Miej nadzieję, że jutro znowu o tym zapomnisz.
NIE MASZ PRAWA BYĆ SZCZĘŚLIWA.
Wszystko psujesz, niszczysz, BUDUJESZ BY NISZCZYĆ. Nie ma w tobie nic ludzkiego, tylko same resztki, po tej uczcie codzienności...Jesteś jak wyprane, stare ubranie, jak bezwartościowa szmata, bez żadnego wyrazu.
Bo przecież nie masz twarzy, prawda? Nigdy nie możesz w pełni być sobą, nie możesz się nigdzie odnaleźć. Tyle mówisz o tym, że masz dosyć fałszu, a sama jesteś najbardziej fałszywą istotą, jaka tylko mogłaby zaistnieć!
Modlisz się o szczęście,o zrozumienie, o odwzajemnienie swoich uczuć...Jak możesz tak kpić sobie ze wszystkiego?! TY NA TO NIE ZASŁUGUJESZ, SŁYSZYSZ?!
WEŹ TO CHOLERNE OSTRZE DO RĘKI. MUSISZ POZWOLIĆ, BY BÓL WEWNĘTRZNY STAŁ SIĘ FIZYCZNYM.
Inaczej umrzesz teraz, ze strachu, tak bardzo żałosna i nic nie warta...
Trzęsiesz się dalej, zaciskasz pięści, powstrzymujesz się. Tak bardzo wierzysz w to, że coś to da, że musisz trzymać się danej obietnicy, że już nigdy nic sobie nie zrobisz.
Nie sądzisz, że choć przed samą sobą powinnaś przestać udawać?
Choć ten jeden raz zaufać tej wewnętrznej potrzebie...?
JA wiem czego pragniesz. JA jestem prawdziwą tobą i tylko ja wiem kim tak naprawdę jesteś...
I ja, wiem, że potrzebujesz właśnie tego.

Poddałaś się...jesteś tylko kukiełką w rękach otoczenia. Ty już nie panujesz nad własnymi emocjami.
Zakochasz się, zatracisz...na co ci to wszystko?
Prawdziwe jest w tobie tylko to uczucie...rozrywające twoją skórę po raz kolejny.

Już cicho...spokojnie...Za chwilę już zapomnisz o bólu...
Otrzyj łzy.
Schowaj ręce, nie patrz.

Tak po prostu będzie łatwiej...



Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz