Cierpkie
są łzy, które połykam zawzięcie
Bo
obmyły mą twarz ze wszystkich trosk
Stłumiły
drgania brody swym zaklęciem
Uciszyły
tłukące się serce i mrok
Jedna
po drugiej; czuję każdą z nich
Każdej
dotyk delikatny i miękki
Czuję,
jak z nimi ucieka ze mnie wstyd
I
nienawiść, i ból, i strach.
Przeczuwam
burze, nadchodzące z daleka
I
deszcze, które w moje strony goni wiatr
Chmury
się czarne tłoczą na niebie
Poszarzał
cały mój piękny świat
Ale
jeszcze nie pora, by niepogodą się
martwić
Jeszcze
nie czas, by szykować swą twierdzę
I tak
zabraknie nam kiedyś sił do walki
Dziś
to przeczulenie ostrzega nas przed tym
Nie
trwoń swych łez, nie pozwól im uciec
Bez
nich będziesz pusty zupełnie, jak ja
Będziesz
silniejszy, gdy cały twój smutek
Zachowasz
dla siebie, i strach.
Przeczuwam
sztorm na morzu nadziei
I
mrozy, niosące nam śmiertelną ciszę
Widzę
głębiny skute do dna lodem
I ja
także wraz z nimi mam milczeć
I wciąż
jeszcze nie pora, by żagle stawiać,
By
odpłynąć stąd dziś jak najdalej
Bo
przed strachem nie da się uciec
Choć
teraz jeszcze nie boisz się wcale…
Nie
trwoń swych łez, nie pozwól im odejść
Bez
nich będziesz pusty zupełnie, jak ja
Trwaj
niczym szerokie, wzburzone morze
Pełne
życia, i żyj każdą z fal.
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz