piątek, 19 września 2014

Nie ma miłości

Nie ma miłości ani trochę
Ani cienia jej nie dostrzegam
Ocierając się o nią po drodze
Coraz dalej nieświadomie uciekam

Nie ma róż rzuconych na drogę
Ani miękkich płatków, ani pąków kwitnących
Unosi się zapach tych zgniłych kwiatów
A pod nogami kolce, kolce i kolce…

Bronię zawzięcie dóbr mi najbliższych
Gdy najważniejsze umyka przez palce
Dławię się ziemią tak bliską mym snom
Nie mając odwagi wyciągnąć choć dłoń

Ku marzeniom wiszącym nad moją skronią
Karmię się piachem, połykam kamienie
Gdy w górze kwitną poza mym spojrzeniem
Jabłka, czereśnie i wiśnie

Skąpane w czerwieni odcieniach
Skąpane w czerwieni odważnej
Ja w starych swych tonę wspomnieniach
I ziemią się dławię, dławię i dławię…

Nie ma miłości ani trochę
Nic nie może do snu mnie utulić
I nikt mnie w swych ramionach nie zamknie
Gdy ten jeden raz chcę swoją mieć klatkę;

Dom złoty, drzwi na klucz zamknięte
Z czerwienią wokoło kwitnącą
Wzniesiony na bladym obłoku,
Gdzie ziemi, gdzie gruntu nie sięgnę…

Lecz nie ma miłości ni trochę.
Ja w szarych tu barwach rdzewieję
Bojąc się wzrok podnieść ku górze
Przetartą porzucam nadzieję

I tylko kolce, kolce i kolce…
Kaleczę stopy, na ziemię upadam
Wówczas zwracam się twarzą ku niebu;
Marzenia, te wiśnie kwitnące…

Ich czerwień na zawsze przepada



Vuohi

1 komentarz: