piątek, 20 marca 2015

Wspomnienia Zużyte

Jestem płomieniem; lichym, lecz jasnym; czasem zapalam się i gasnę.
Wiatru podmuchem, co szarpie za liście, uczepia się włosów i lekko gwiżdże...
Trwam przez chwilę, pędzę przed siebie i znikam.

Słonym smakiem roztartym na ustach,
Kroplą rosy na policzku,
Promieniem i Błyskawicą,
Trzynastą stroną w książce, zagiętym rogiem zeszytu.

Dymem ciężkim i smolistym, parą lekką i bielejącą.
Jestem witrażem ułożonym przez palce Mrozu,
Melodią nie do zanucenia, dźwięczącą w głowie od początku do końca.
Nie da się mnie wyśpiewać, nie da się mnie wypowiedzieć.
Zagadką jestem, niezwykle prostą i łatwą, zależnie od tego, czy patrzysz na mnie z góry, czy z boku.

Jestem butami schodzonymi, rzuconymi w kąt
Przemoczonym ubraniem, gnijącym pod ścianą
Skórką i pancerzem, kałamarzem i sreberkiem
Czymkolwiek zechcesz, tym będę, już biegnę;
Pozwól mi tylko zarzucić płaszcz na plecy, krzyżyk drobny i serce na szyję,
Oddechów parę daj mi zaczerpnąć, nim rzucę się w ramiona Twych potrzeb
Za chwilę znów będę, jak co dzień, na każde zawołanie, niosąca nadzieję
Słów za kołnierzem mam parę, a wrzaski swe chowam głęboko...

Tak głęboko, że sama już nie wiem gdzie
I jestem wszystkim po trochu, tak mocno, że sama już nie wiem, kim jestem
Czym jestem
Czym naprawdę...

I...czy w ogóle jestem?

Bo mam jedynie parę łez do otarcia, otwarty słoik pełen marzeń większych i mniejszych, sznureczek zaufania i nawleczone nań imiona...oraz uśmiechy.
I parę wspomnień mam, pięknych i bolesnych, choć ujmujących.
Lecz czuję, że to nie to, co mam, czyni me istnienie, a właśnie to, że to ja mogę pozwolić, by uczyniono mnie tym, czym się chce.

A sama zaś, czasami chciałabym być latarką lub mapą, albo też kwiatem.

Moją tęsknotę za tym wyrazić...
Jak to było dawniej; być używanym.

środa, 18 marca 2015

Nie zasłaniaj mi słońca

Popołudniami toniemy w jaskrawym złocie
Nieprzysłonięci cieniami, łez kotarami
Swobodne myśli łapiemy w locie;
Niezwykle lekkie chmury nad nami

Nie zasłaniaj mi słońca, dopóki
Światła się jego nie najem dosyć
I nie upiję się tym nektarem błyszczącym
Chciałabym w sobie cieniste wypełnić luki

Nagrzewam się jeszcze i mamroczę pod nosem
Leżąc pod złotym, wygiętym kłosem
Przebieram palcami i rozgrzebuję ziemię
W twarz mnie słoneczne pali spojrzenie

Zostań, lecz słońca mi nie zasłaniaj
Pozwól, by złoto przemoczyło Ci ubrania
Kwitnące blaski noc przywołują
W zachodzie nadziei coś pięknego malują

Bo choć do snu wnet złożymy głowy,
A rankiem nas świt znów zbudzi płowy,
To mimo czerni, nie myśl jeszcze o rozpaczy
I nie bój się czerwieni płonącej zobaczyć.


16.03.15,
Vuohi

środa, 4 marca 2015

Wiosna

Śmierć zakwitła wokół rumiana
Roztańczona, kusząca i pachnąca
Po śniegach dni zbyt szarych wyczekiwana
Za długo, więc od początku przekwitająca

Cieszmy się i dzielmy radością;
Oto nas swoim urokiem natchnęła
Perła pośród innych pór życia
Jaskrawa, chociaż mrokiem spowita

Wyblakłe, cienkie ciała, wlecze za sobą po ulicach
Podziwiaj, szepce, podziwiaj;
Jakże śmierć ta kwiecista, szczęśliwa!
I zabiera tchnienie natychmiast, ledwie rumieniec zapuści na licach

Potykam się uciekając jak najdalej od jej urodzaju
W głąb lasu, ku górom, pagórkom
Gdzie puch słodki nie stopniał jeszcze
I gorycz ziemi nie przesiąkła jego smakiem

Dotykam szorstkich drzew lodowatych
Ranię swe palce by życie móc poczuć,
Doświadczyć czerwieni, mieć choć jeden dowód
Dla którego zginę, na szczytach garbatych

A śmierć zakwitła wokół rumiana
Igrać chce z każdym; łaskocze po nosie
Zbudziła cienie ze snu zimowego
Ptactwo wróciło w ramiona matki

Duszący zapach zwiastuje mgłę nazbyt ciężką
Jaskółki, od tej pierwszej, co śmierci nie czyni,
Po ostatnią, burzliwą, do sępa już podobną,
Krążą coraz niżej, zataczają kręgi, mierzwiąc powietrze

I wiatr nawet poddał się wiosennej melodii
I nuci ją, goniąc, szukając mnie w górach
Strąca z gałęzi ostatnie białe wspomnienia
Pcha mnie usilnie w powrotną drogę

Ach, czy ulec mam słodkim tym śmierci tonom
Od gór samotnych spojrzenie odwrócić
Pozwolić kwiatom w wyczekiwanym deszczu utonąć
Razem z pędem wiatru, ich piosnkę zanucić...?

Płaczę nareszcie, och, płaczę słonecznie
Wokół śmiertelnie piękne malują się tęcze
Wracam do Ciebie, rozpędzam się, gnam
Mijam puste oczy, zapatrzone w nierealne cuda

Czy zdaje się mi, czy to zdaje się im?
Przesilenie tak blisko...czy jesteśmy gotowi?
Zbyt długo ze snu zimowego nie budzeni
Zapomniane w sobie nosimy zarodki

I każdy wiosny tej w sobie nosi pąki
Czeka latami aż zakwitnie w nim roślina
Śmierci rozrastać się będą szerokie łąki
Czuję ich zapach i...

Chyba za często go wspominam.


Vuohi