środa, 24 czerwca 2015

Bezkresie Barw Niespokojny...

Bezkresie barw niespokojny, co horyzont malujesz,
Co te chmury tonące w niknącym złocie ujmujesz...
Gaśniesz raz kolejny, choć co dnia znowu się zapalasz
Chciałabym móc Cię pojąć, w sieć mych snów złapać bym chciała...

Kwitnący obłoku nocy, co nas mrokiem owlecze...
Patrząc w Twe oczy ogromne, senne jawią się tęcze
Ostatnią strofą swej pieśni, rzucasz urok na ziemię,
Gdy odchodzisz przedwcześnie, po Tobie nadchodzą cienie...

Och, marzenie me niemożliwe, owocu bez skazy...
Wyciągam ku niebu ramiona, gdzie rzeźbisz obrazy
Zabierz mnie z sobą w to miejsce, w które uciekasz co dzień;
Zginę dzisiaj ugodzona przez ostatni Twój promień...

Ty także jesteś samotny - widać to w Twym uśmiechu;
W sennym Twoim chmur rozchyleniu, posłanym w pośpiechu...
Więc nie płacz więcej po cichu, ukryty za gwiazd blaskiem,
Ale porwij mnie stąd, i zabierz, i uchroń przed brzaskiem

Bezkresie barw niespokojny, co horyzont malujesz,
Wnikasz mi w skórę wreszcie - doskonale wiem, co czujesz...
Oddycham teraz spokojnie, odchodząc z mego świata;
Tak cudownie jest, gdy we śnie ramieniem mnie oplatasz

Zamykasz mi usta swoimi i tchnienie ostatnie
Dobywasz, smakując mych łez, które brzmią delikatnie
Kolorem Twym poraniona, i w czerwieni tonąca,
Umieram spragniona, choć z Tobą tańczyłam do końca...


Vuohi

2 komentarze: