czwartek, 9 lipca 2015

W ukryciu

Me rany nie zastygną nigdy;
Zamierzam codziennie drapać swe blizny,
Dopóki nie poczuję, dopóki nie poczuję...
Dopóki nie poczujesz.

Moje serce otwiera się boleśnie;
Pozwalam mu roztargać się na pół -
- Wiem, że i tak je rozgnieciesz
I zagłuszam myśli, uderzając głową w stół

Rozbija się szklanka, odrętwienie odchodzi
Tulę szkło do siebie, nacieram nim skórę
Zegar się zatrzymuje wbrew upływu godzin
Tulę się do Ciebie, Twój zapach chłonę czule...

Me rany nie zastygną nigdy;
Zamierzam wgryzać się ciągle w me blizny,
By uczynić choć trochę smak życia rzeczywistym,
Dopóki nie poczuję, dopóki nie poczuję...
Dopóki nie poczujesz.

Łudzę się obrzydliwie,
Łudzę się rozpaczliwie,
Że jest sposób, by Cie odzyskać

Brudzę się obrzydliwie
I krwawię tak rozpaczliwie,
Bo to mój sposób, by Cię odzyskać

Nauczyłeś mnie tego...
Nauczyłeś mnie własnie tego.

I choć nie wiesz nic i nie słyszysz,
Ja krzyczę i przyciskam kolce
Do skóry swej i tonę w goryczy
I nie zamierzam przestać, bo nie mogę
Dopóki nie poczuję, dopóki nie poczuję...

Dopóki nie poczujesz.



Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz