Droga Miłości
Twój dotyk stał się znów
niewygodny i obcy
nieśmiałymi palcami słów
gładzę krawędzie Twoje
boleśnie wyraźne
Lustro mi się rozmywa
pomarszczona tafla wody
rozjechana pięciolinia
odgarniam z czoła kosmyk
zakładam strach za uszy
udając głuchoniemą
Potrzeby moje w worku
ciśniętym w cichy kąt
Twojej świadomości
podpalam w samotności
a żar rozcina skóry wieko
psując nagą płótna biel
Prędzej czy później
samotność będzie nieunikniona
wobec tego co sercu najbliższe
nikt ze mną tak mocno nie przeżyjei nikogo już nie wzruszy melodia
wciąż powtarzana i znana na pamięć
Droga Miłości
nie potrafisz być łagodna
motylowe Twoje ciosy
miażdżą mnie od środka
i stoję jak wryta i patrzę
kiedy mnie znowu rozbierasz
Och, moje Pragnienie Życia!
Gdzie Ty się teraz podziewasz...?
Vuohi, 25.06.16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz