sobota, 25 czerwca 2016

Do M***

Droga Miłości
Twój dotyk stał się znów
niewygodny i obcy
nieśmiałymi palcami słów
gładzę krawędzie Twoje
boleśnie wyraźne

Lustro mi się rozmywa
pomarszczona tafla wody
rozjechana pięciolinia
odgarniam z czoła kosmyk
zakładam strach za uszy
udając głuchoniemą

Potrzeby moje w worku
ciśniętym w cichy kąt
Twojej świadomości
podpalam w samotności
a żar rozcina skóry wieko
psując nagą płótna biel

Prędzej czy później 
samotność będzie nieunikniona
wobec tego co sercu najbliższe
nikt ze mną tak mocno nie przeżyje
i nikogo już nie wzruszy melodia
wciąż powtarzana i znana na pamięć

Droga Miłości
nie potrafisz być łagodna
motylowe Twoje ciosy
miażdżą mnie od środka
i stoję jak wryta i patrzę
kiedy mnie znowu rozbierasz

Och, moje Pragnienie Życia!
Gdzie Ty się teraz podziewasz...?


Vuohi, 25.06.16

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz