Jesienią powracam do Ciebie,
zaklęte we mgle wspomnienie
lata, które odżyć mi pomogło
na chwilę, by potem znów
zwalić mnie z nóg...
Myślisz może, że moje łzy
się rodzą z pragnienia obietnic,
więc szepczesz, że mnie nie opuścisz,
lecz gorący ofiarując mi uścisk,
lodowatych myśli nie stopisz.
Jesienią moje łzy są najcięższe,
bo noszą w sobie tonę obietnic,
których nikt nie potrafił spełnić,
ale chciał, bym zasnęła spokojnie,
zaklęte we mgle wspomnienie
lata, które odżyć mi pomogło
na chwilę, by potem znów
zwalić mnie z nóg...
Myślisz może, że moje łzy
się rodzą z pragnienia obietnic,
więc szepczesz, że mnie nie opuścisz,
lecz gorący ofiarując mi uścisk,
lodowatych myśli nie stopisz.
Jesienią moje łzy są najcięższe,
bo noszą w sobie tonę obietnic,
których nikt nie potrafił spełnić,
ale chciał, bym zasnęła spokojnie,
więc szeptał, że mojej miłości smak pojmie...
Vuohi, 27.09.16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz