Pąsowieje środek lipca
skóra szkarłatne roni łzy
noc na mnie strąca twoje spojrzenia
- biją o chodnik i tafle szyb
Ziemia nasiąka czerwienią
rumiane niebo hojnie ją poi
wszystko się stapia z Ulewą
kosmyki się lepią do skroni
Palce po grzbietach obłoków
suną malując nam wschód
w usta mi wcierasz maliny
ja w cierpieniu wydaję ci miód
Pąsowieje środek lipca
na świat przychodzi nasze szczęście -
otwieram oczy i pachnie deszczem
- nie zobaczymy się już nigdy więcej
Vuohi, 10/11.07.19
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz