wtorek, 23 marca 2021

Do wesela się nie zagoiło

Wcale nie jest mi smutno - to tylko
kilka nieproszonych łez, co zdążyły
przed odjazdem w dorosłość się wymknąć
kącikiem oka; zajęły miejsce przy oknie,
pierwsza klasa opłacona, i z tego względu
nie wyganiam ich, bo to byłoby niegrzeczne.

Mój pluszowy świat zatrzasnął się w walizce
- choć nie jest na klucz, nie sposób ją otworzyć,
chyba muszę użyć siły - nie obejdzie się bez ofiar,
lecz jak chodzi o dzieciństwo - zawsze byli jacyś ranni...

Wcale nie chcę, by ktoś mnie pocieszał,
jestem duża - umiem przetrzymać tragedie,
założyć im kaganiec i dopiero w domu
spuścić ze smyczy, pozwolić się zagryźć.
Te tragedie i tak innym zdają się śmieszne,
więc nic nie szkodzi, poradzę sobie.

Nie potrzebuję patrzeć przez okno, kiedy odjeżdżam
- te pola tęsknoty, widoki na przeszłość już znam.
Im mniej będę pamiętać, tym szybciej dotrę do celu,
tak bowiem mówili - kiedyś będziesz się z tego śmiać...


Vuohi, 12.03.21

czwartek, 11 marca 2021

Prawda śpi w spleceniu naszych dłoni

Poddaję w wątpliwość czerń Twoich oczu -
dostrzegam, że prawda o Tobie zakleszczyła się między
słodką kawą z mlekiem a cienkim papierosem.
Słusznie - to nie czerń, choć zieleń ktoś złamał,
podeptał trawę, zmieszał z błotem Twe tęczówki...

W mej pamięci brak potwierdzenia, czy rzeczywiście
rzęsy sięgały nieba, usta były miękkie jakby ktoś
pościelił mi na nich do snu
- nie wiem, czy to prawda, czy też pamięć stara się mnie chronić,
zasłaniając błyskotkami otchłań w piersi, szklane intencje...

Żal staje się niewyraźny - jest już tylko szumem w tle,
nasze ramiona, dłonie i palce szybują ponad czasem;
na myśl o nich częściej czuję już spokój, niż strach.
Prawda zawsze mocno tuliła do siebie ból
- lecz teraz nie czuwa, śpi gdzieś pomiędzy...

Chciałabym jeszcze
poznać Ciebie bez czujności umysłu, jedynie sercem;
nie widzieć, ani nie wiedzieć, że też jesteś tylko człowiekiem,
choć i tak pamiętałabym tylko usta i włosy, wyraz oczu,
kilka rzęs i kilka łez...


Vuohi, 15.02.21

Bóg

Uczepiony dłoni Człowieka
całuje stopy Cierpienia obmywa
kościsty i wiotki Bóg
zmęczony trwaniem
oczy proszą o łaskę
jeszcze nie teraz

Ból chcąc i nie chcąc pożegnać
a Niebo już ramiona otwiera
choć jeszcze ciąży na nich noc
a Niebo już dłużej nie może czekać
choć od lat z obojętnością oglądało ich Świat

i zdawać by się mogło
że tak normalnie i cicho jest
gdy rozpacz gardła rozrywa
wiatr wstrzymuje wdech -


Vuohi, 10.02.21