Wcale nie jest mi smutno - to tylko
kilka nieproszonych łez, co zdążyły
przed odjazdem w dorosłość się wymknąć
kącikiem oka; zajęły miejsce przy oknie,
pierwsza klasa opłacona, i z tego względu
nie wyganiam ich, bo to byłoby niegrzeczne.
kilka nieproszonych łez, co zdążyły
przed odjazdem w dorosłość się wymknąć
kącikiem oka; zajęły miejsce przy oknie,
pierwsza klasa opłacona, i z tego względu
nie wyganiam ich, bo to byłoby niegrzeczne.
Mój pluszowy świat zatrzasnął się w walizce
- choć nie jest na klucz, nie sposób ją otworzyć,
chyba muszę użyć siły - nie obejdzie się bez ofiar,
lecz jak chodzi o dzieciństwo - zawsze byli jacyś ranni...
Wcale nie chcę, by ktoś mnie pocieszał,
jestem duża - umiem przetrzymać tragedie,
założyć im kaganiec i dopiero w domu
spuścić ze smyczy, pozwolić się zagryźć.
Te tragedie i tak innym zdają się śmieszne,
więc nic nie szkodzi, poradzę sobie.
Nie potrzebuję patrzeć przez okno, kiedy odjeżdżam
- te pola tęsknoty, widoki na przeszłość już znam.
Im mniej będę pamiętać, tym szybciej dotrę do celu,
tak bowiem mówili - kiedyś będziesz się z tego śmiać...
Vuohi, 12.03.21