Poddaję w wątpliwość czerń Twoich oczu -
dostrzegam, że prawda o Tobie zakleszczyła się między
słodką kawą z mlekiem a cienkim papierosem.
Słusznie - to nie czerń, choć zieleń ktoś złamał,
podeptał trawę, zmieszał z błotem Twe tęczówki...
dostrzegam, że prawda o Tobie zakleszczyła się między
słodką kawą z mlekiem a cienkim papierosem.
Słusznie - to nie czerń, choć zieleń ktoś złamał,
podeptał trawę, zmieszał z błotem Twe tęczówki...
W mej pamięci brak potwierdzenia, czy rzeczywiście
rzęsy sięgały nieba, usta były miękkie jakby ktoś
pościelił mi na nich do snu
- nie wiem, czy to prawda, czy też pamięć stara się mnie chronić,
zasłaniając błyskotkami otchłań w piersi, szklane intencje...
Żal staje się niewyraźny - jest już tylko szumem w tle,
nasze ramiona, dłonie i palce szybują ponad czasem;
na myśl o nich częściej czuję już spokój, niż strach.
Prawda zawsze mocno tuliła do siebie ból
- lecz teraz nie czuwa, śpi gdzieś pomiędzy...
Chciałabym jeszcze
poznać Ciebie bez czujności umysłu, jedynie sercem;
nie widzieć, ani nie wiedzieć, że też jesteś tylko człowiekiem,
choć i tak pamiętałabym tylko usta i włosy, wyraz oczu,
kilka rzęs i kilka łez...
Vuohi, 15.02.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz