Pożółkły liść w mojej piersi przestał drżeć
zaplątana w skostniałe żebra
umilkła zielona pieśń
Może marzec ją jeszcze obudzi
zawrze na nowo zastygła krew
którą grudzień surowy ostudził
Twoje oczy wczorajszy miał poranek
zamglone widmo wpuściło w serce ziąb
szron oblekł szklany przystanek
Czy to drzewo wykorzenione czy ścięte
złożyło gałęzie w beznadziejny pacierz
splątując ponownie nasze drogi kręte
Czy to wróble czy wrony
sny porwały spod głowy
i zaniosły me prośby do nieba
Pożółkły liść w mojej piersi skurczony
na twój widok ponownie skruszony
nie odezwał się wcale - jak trzeba
Vuohi, 11.01.22