sobota, 9 marca 2013

Happiness

Spuściła wzrok, czując jak oczy zaczynają ją piec. Po chwili poczuła słony smak na ustach - jedna, druga potem trzecia - łzy spływały po policzkach, jak krople deszczu po szkle. Twarz przybierała kamienny wyraz, blada, jak z porcelany.
- Mógłbyś coś dla mnie zrobić?
Pytanie zawisło pomiędzy nimi, cisza wydawała się wzmagać z każdą sekundą. Mógłby zrobić dla niej wszystko, dosłownie wszystko czego by zapragnęła... czekał, aż powie dalej. Jednak stała bez ruchu, patrząc w dół, a łzy spływały powoli po twarzy.
- Co takiego? - zapytał w końcu. Czuł, że powinien ją jakoś powstrzymać, dlaczego płakała, kiedy powiedział jej co czuje? Gdy po tylu miesiącach powiedział jej prawdę, o miłości, którą krył w środku cały ten czas...
- Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj.
Odparła, a słowa jak ostrza przedarły się do jego wnętrza. Wbił w nią pytający wzrok.
- Nigdy nie wracaj do mnie, nawet gdybym cię o to błagała, rozumiesz? Odejdź, znienawidź mnie! Proszę!
- Jak mogę odejść... jeśli cię kocham i mimowolnie wszystko przypomina mi o tobie? - był gotów rozpłakać się tu i teraz, jak ona, jak dziecko. Dlaczego właśnie tego chciała, skoro sprawiało jej to ból, doprowadzało do łez? Przyjaźnili się tyle lat...Ma to stracić, zniszczyć? Żałował tego, co jej powiedział...
- Nie umiem odwzajemnić tego, co czujesz... Nie pierwszy raz. Ja nie chce tego popsuć jeszcze bardziej... Nie chcę żebyś czekał, nie chcę byś przeze mnie cierpiał. Dlatego odejdź...
- Nie mogę.
- Zapomnij o mnie!  - wykrzyknęła.
Słowa cięły jak noże, coraz silniej, jakby chciały rozedrzeć mu serce. Zawinił, to on zniszczył wszystko, mógł dalej się ukrywać... nie zasługiwała na to, by poznać prawdę?
- To tylko może dać ci szczęście. - dodała po chwili.
- Dałem radę do tej pory, po prostu teraz o tym wiesz, ale nic się nie zmienia, nie musi zmieniać. - szepnął - Chcę być przy tobie, rozumiesz? Jak ma być szczęściem nienawiść do ciebie? - Chwycił ją za ręce - te lata nie były na marne; nauczyły mnie rozumieć ciebie. Tylko jeśli naprawdę byś chciała, żebym odszedł, zrobiłbym to. Ale widzę co czujesz i jestem gotów zostać i wbrew memu sercu pozostać tylko wsparciem dla ciebie.
- Przy mnie nie znajdziesz szczęścia, na które zasługujesz!
- Twój uśmiech...Twój głos. Twoja obecność. To, nazywam szczęściem, wiesz? I nic nigdy tego nie zmieni. Nie będę czekał, aż zmienisz zdanie, po prostu będę obok. Będzie tak, jak zawsze. Twój oddech, twoje życie - to jest moje szczęście. Chciałem być tylko dla ciebie szczery, bo na to zasługujesz.
Objęła go, zaciskając oczy. Gdzie chciała szukać szczęścia?
Bezpieczeństwo, miłość, wsparcie...
Wszystko miała w jego ramionach...
- TY jesteś moim szczęściem. - szepnął. - Wszystkim, co trzyma mnie przy życiu...

Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz