Biegniemy równoległymi drogami, podążając za czymś, co nazywamy głosem serca.
Tyle w tym fałszu, tyle oszustwa... Dlaczego? Dlaczego skoro ta droga jest właściwa, czujemy się źle?
Tyle w tym kłamstwa, tyle milczenia, by ukryć prawdę!
Nie jest dobrze, bo nauczyliśmy serce, by słuchało rozumu.
Nie jest dobrze, bo zapragnęliśmy czegoś, co jest wbrew nam.
Nie jest dobrze, bo dobrze było i jest TYLKO przy Tobie.
Zamknęłam oczy, gdy smutek sznurował mi usta - milcz, on odchodzi. Nie chcę na to patrzeć, nie każ mi na to patrzeć. Bez niego idź dalej, nie myśl o nim, to właściwa droga...
Tyle w tym kłamstwa, tyle fałszu...
Odejdź - wypowiedziałam na głos, czując jak palą mnie łzy, tkwiące gdzieś pod powiekami.
Zostań! Wykrzyczało serce, którego nie mogłeś usłyszeć...
Zostań, bo tylko ty mnie nie skrzywdzisz, tylko ty mnie zrozumiesz, tylko ty mnie tu zatrzymasz. Zatrzymasz w ramionach, nie pozwolisz uciec, upaść, odejść...
A teraz biegniemy równoległymi drogami, jakbyśmy podążali ku szczęściu, dobrze wiedząc, że osobno nam nie dane...
Tyle w tym obłudy i fałszu...
Wybrałam, postanowiłam odejść, wmawiając sobie, że to tego chce serce, że wkrótce to zrozumie...
Jedynym czego chcę teraz, jest powrót do początku, do chwili, w której staliśmy razem na skrzyżowaniu naszych dzisiejszych dróg.
Wiem, że ty też niezupełnie tego chciałeś, że nie jest dobrze teraz. Pozostawiłeś w tyle, za sobą, swą jedyną ostoję, uciekając. Co nas do tego nakłoniło? Blask wszystkich tych świateł wokół, oślepił nas, tak, że nie mogliśmy dostrzec tego, co mieliśmy obok siebie. Hałas tych wszystkich głosów krzyczących, nawołujących do tego, by kierować się tym, co zgodne z zasadami, sprawił, że nie usłyszeliśmy siebie nawzajem. Ból, rozdzierający nas od wewnątrz gdy się rozstaliśmy, nazwaliśmy bólem codzienności. To normalne to zwykłe...
Ale dlaczego tyle w tym fałszu i kłamstwa?
Zostań. Zostań, bo tylko tyle mogę teraz powiedzieć, gdy oboje się zatrzymaliśmy, istniejąc w sąsiednich światach. Tylko o tyle mogę prosić.
Przedzieram się przez osłonę wszystkiego, co mnie otacza, tym razem gdy zamykam oczy, jesteś tam tylko ty. Ty, na końcu mojej drogi, gdziekolwiek nie pójdę, czuję twój zapach, słyszę twój głos...
To nie jest moja droga, to nie jest moje życie.
To ty nim jesteś, jesteś wszystkim!
Jak mogłam odejść, wmawiając sobie, że to słuszne?
Jak mogłeś mnie zostawić, wierząc mi, że to jest dobre?
Zostań!
WRÓĆ!
Wydostań się z tej pułapki kłamstw! Ujrzyj to, co ja widzę teraz!
Osobno nie ma nas, osobno nie ma NIC!
Drogi znów splatają się w jedno, wracamy, wracamy, jesteśmy.
My.
Podążamy razem jedną drogą, szczęśliwi, bo to jest prawdziwy głos naszego serca. Wystarczyło pozwolić mu mówić, by poznać całą prawdę...
Zostań...
Jesteś wszystkim, czego mogę zapragnąć, wszystkim co daje mi nadzieję i szczęście! Osusz moje łzy, zbudź dla mnie nowy dzień, zabierz mnie z tego błędnego miejsca! Jesteś wszystkim, co może mi pomóc, co może mnie uratować. Wyrwij mnie tej sieci kłamstw, plecionej starannie przez moje dotychczasowe życie. Przerwij ten koszmar, w którym istnieję bez ciebie, w którym istnieje coś na zastępstwo ciebie! Daj mi zamiast tego sen, który stanie się prawdą, a gdy się z niego obudzę, będziesz znów obok...!
Jesteś obok...
Więc byliśmy ślepi, przez ten cały czas...
Zostań, nie pozwól powrócić od tego stanu, nie pozwól mi dalej się oszukiwać, wmawiać sobie, że mam wszystko, bo to TY jesteś wszystkim...
Zostań...
Prawdo, wykrzyczana przez moje serce...
Vuohi
Tyle w tym fałszu, tyle oszustwa... Dlaczego? Dlaczego skoro ta droga jest właściwa, czujemy się źle?
Tyle w tym kłamstwa, tyle milczenia, by ukryć prawdę!
Nie jest dobrze, bo nauczyliśmy serce, by słuchało rozumu.
Nie jest dobrze, bo zapragnęliśmy czegoś, co jest wbrew nam.
Nie jest dobrze, bo dobrze było i jest TYLKO przy Tobie.
Zamknęłam oczy, gdy smutek sznurował mi usta - milcz, on odchodzi. Nie chcę na to patrzeć, nie każ mi na to patrzeć. Bez niego idź dalej, nie myśl o nim, to właściwa droga...
Tyle w tym kłamstwa, tyle fałszu...
Odejdź - wypowiedziałam na głos, czując jak palą mnie łzy, tkwiące gdzieś pod powiekami.
Zostań! Wykrzyczało serce, którego nie mogłeś usłyszeć...
Zostań, bo tylko ty mnie nie skrzywdzisz, tylko ty mnie zrozumiesz, tylko ty mnie tu zatrzymasz. Zatrzymasz w ramionach, nie pozwolisz uciec, upaść, odejść...
A teraz biegniemy równoległymi drogami, jakbyśmy podążali ku szczęściu, dobrze wiedząc, że osobno nam nie dane...
Tyle w tym obłudy i fałszu...
Wybrałam, postanowiłam odejść, wmawiając sobie, że to tego chce serce, że wkrótce to zrozumie...
Jedynym czego chcę teraz, jest powrót do początku, do chwili, w której staliśmy razem na skrzyżowaniu naszych dzisiejszych dróg.
Wiem, że ty też niezupełnie tego chciałeś, że nie jest dobrze teraz. Pozostawiłeś w tyle, za sobą, swą jedyną ostoję, uciekając. Co nas do tego nakłoniło? Blask wszystkich tych świateł wokół, oślepił nas, tak, że nie mogliśmy dostrzec tego, co mieliśmy obok siebie. Hałas tych wszystkich głosów krzyczących, nawołujących do tego, by kierować się tym, co zgodne z zasadami, sprawił, że nie usłyszeliśmy siebie nawzajem. Ból, rozdzierający nas od wewnątrz gdy się rozstaliśmy, nazwaliśmy bólem codzienności. To normalne to zwykłe...
Ale dlaczego tyle w tym fałszu i kłamstwa?
Zostań. Zostań, bo tylko tyle mogę teraz powiedzieć, gdy oboje się zatrzymaliśmy, istniejąc w sąsiednich światach. Tylko o tyle mogę prosić.
Przedzieram się przez osłonę wszystkiego, co mnie otacza, tym razem gdy zamykam oczy, jesteś tam tylko ty. Ty, na końcu mojej drogi, gdziekolwiek nie pójdę, czuję twój zapach, słyszę twój głos...
To nie jest moja droga, to nie jest moje życie.
To ty nim jesteś, jesteś wszystkim!
Jak mogłam odejść, wmawiając sobie, że to słuszne?
Jak mogłeś mnie zostawić, wierząc mi, że to jest dobre?
Zostań!
WRÓĆ!
Wydostań się z tej pułapki kłamstw! Ujrzyj to, co ja widzę teraz!
Osobno nie ma nas, osobno nie ma NIC!
Drogi znów splatają się w jedno, wracamy, wracamy, jesteśmy.
My.
Podążamy razem jedną drogą, szczęśliwi, bo to jest prawdziwy głos naszego serca. Wystarczyło pozwolić mu mówić, by poznać całą prawdę...
Zostań...
Jesteś wszystkim, czego mogę zapragnąć, wszystkim co daje mi nadzieję i szczęście! Osusz moje łzy, zbudź dla mnie nowy dzień, zabierz mnie z tego błędnego miejsca! Jesteś wszystkim, co może mi pomóc, co może mnie uratować. Wyrwij mnie tej sieci kłamstw, plecionej starannie przez moje dotychczasowe życie. Przerwij ten koszmar, w którym istnieję bez ciebie, w którym istnieje coś na zastępstwo ciebie! Daj mi zamiast tego sen, który stanie się prawdą, a gdy się z niego obudzę, będziesz znów obok...!
Jesteś obok...
Więc byliśmy ślepi, przez ten cały czas...
Zostań, nie pozwól powrócić od tego stanu, nie pozwól mi dalej się oszukiwać, wmawiać sobie, że mam wszystko, bo to TY jesteś wszystkim...
Zostań...
Prawdo, wykrzyczana przez moje serce...
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz