Czuję.
Twój zapach wnika w moją skórę, przesiąkam tobą z każdą sekundą coraz mocniej, jesteś bardziej rzeczywisty niż kiedykolwiek... Wciąż patrzę ci w oczy, nie potrafię oderwać wzroku. Hipnotyzujesz mnie tym spojrzeniem, zatrzymujesz przy sobie i nie potrafię myśleć o czymkolwiek innym, niż o tobie. Nie mogę się poruszyć, nie jestem w stanie nawet drgnąć, gdy w twoich oczach tkwią taki spokój i stanowczość, że doprowadzają mnie do szaleństwa...
Chcę kontrolować swój oddech i serce, lecz wszystko wewnątrz żyje osobno, nie krępuje się z okazywaniem tej radości i podekscytowania, jakie wywołujesz. Co ty ze mną robisz, dlaczego możesz aż tak wiele...?
Zaciskam palce na twych dłoniach, wysyłam tam całą swoją energię, bo chcę utrzymać to spojrzenie, chcę zatrzymać cię przy sobie jak najdłużej...I nie przestaję wpatrywać się w ciebie z tęsknotą, nawet gdy lekko opadasz na moją twarz i przyciskasz swoje czoło do mojego. Jesteś jak paraliżujący mnie narkotyk, chcę więcej, choć brak mi sił, by przyjąć na siebie kolejny, nawet najdrobniejszy twój ruch, bo roznosi się falą po całym moim ciele...
Znów twój zapach sprawia, że tracę świadomość, uderza we mnie coraz silniej, a świat wokół zupełnie znika. Nie mogę przestać patrzeć, nie mogę przestać czuć, wszystko czego najbardziej w świecie pragnę, jest bliżej niż na wyciągnięcie ręki, bliżej niż cokolwiek innego... Ciemność przejmuje kontrolę nad umysłem. Jeżeli masz zamiar odejść, jeżeli zechcesz zniknąć, błagam: lepiej zabij mnie od razu, bo nie zniosę po raz drugi tego pragnienia, ciągłego czekania i tęsknoty.
Czuję na policzku twoją gładką skórę, poruszasz się w spowolnionym tempie, ledwie zauważam to drganie. Gorące powietrze oblewa mi twarz, roztapiam się, znikam, wchłania mnie ziemia pode mną...i tylko twoje oczy trzymają mnie jeszcze na powierzchni. Zsuwasz się nieco niżej, opierając nos tuż przy moim, jest mi teraz trudniej uchwycić twoje spojrzenie, jednak wiem, że ty nie odrywasz wzroku.
Na moment wszystko przyspiesza, gdy uwalniasz dłonie z mojego uścisku i potem kiedy czuję je wplatające się w moje włosy, czas znów się zatrzymuje, gęstnieje powietrze między nami i nie mam już czym oddychać, wdycham więc tylko twój zapach i znów kręci mi się w głowie.
Uchylam usta, na wpół świadoma tego czynu, by móc ponownie oddychać, lecz w tym momencie do środka wdziera się tylko gorąc, rozgrzewa wszystko od wewnątrz i serce przyspiesza jeszcze bardziej, tłukąc się o żebra, jakby chciało się wydostać, dołączyć do twojego i bić wraz z nim jednym rytmem, jest tego tak ślepo pewne...
Jak i ja jestem, że nie chcę już nikogo więcej, poza tobą.
Że gdy to się skończy, ja mogę już umrzeć...
Zaciskasz na moich ustach swoje, jakbyś chciał zostawić po sobie ślad, jakbyś chciał pozostawić je tam na dłużej, i na parę sekund przepełnia mnie nadzieja, że ty też pragniesz...dokładnie...tego, co ja...
Ale gdyby nie te ciepłe oczy, mogłabym się otrząsnąć przypominając sobie, że ty nie masz uczuć.
Czuję.
Twoje serce bije nieco wolniej od mojego. Twój zapach stał się częścią mnie, jak i ty.
I cały ten czar...prysł.
Zamknąłeś oczy, zamknąłeś ten świat przede mną, jaki chciałeś mi pokazać, jaki pragnęłam zobaczyć...Chciałam cię poznawać bez końca, wiesz?
MOGŁABYM DO KOŃCA SWEGO ŻYCIA WPATRYWAĆ SIĘ W TWOJE OCZY, ALE TY TO PRZERWAŁEŚ, WYKORZYSTUJĄC TO, JAK BARDZO JESTEM NAIWNA.
Bo na chwilę...
Na tę jedną krótką i piękną chwilę, uwierzyłam...że nie jesteś takim egoistą.
I dałeś mi szansę cię pokochać, dlatego to boli jeszcze bardziej...
Już jest za późno, nie mogę cofnąć czasu, to się już stało. Stałam się tobą, złączyłam się z tobą, każda twoja tęsknota i tajemnica wniknęły głęboko w każdy centymetr mojego ciała...
Więc to już wszystko, tak?
Poczułam łzę spływającą po moim policzku i oczy zapiekły mnie. Udało ci się mnie nabrać. Naprawdę...naprawdę uwierzyłam, że ty też coś czujesz...
Nie mogę znieść widoku twoich opuszczonych powiek, nie mogę dłużej patrzeć.
Nie chcę widzieć jak odchodzisz, pozostawiając jedynie jedno wspomnienie tej chwili, w której stałeś się realny, a zaraz potem na nowo zniknąłeś...
Zamykam oczy.
Pozwól mi...
Pozwól mi już odejść, bo nie dam rady zapomnieć.
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz