Z biegiem czasu oddalamy się od siebie i wydaje mi się, że zawsze się różniliśmy jeszcze bardziej...
Jednak wciąż jesteś najpiękniejszym wspomnieniem... Jak to zrobiłeś?
Mam nadal twoje listy. Wszystkie.
Każdy z nich jest świętością, nie odważyłabym się ich pozbyć, a tracąc je, straciłabym coś niewiarygodnie cennego...
I wiesz...czasami...ale to jest moja tajemnica...ja czasami czytam je, jeden po drugim i starając się, by nie zamoczyć papieru łzami, delikatnie muskam palcami twoje pismo, jedną z niewielu namacalnych pamiątek po tobie... Te koślawe litery, wyryte na kartkach.
I oglądam twoje dziecinne rysunki, wdycham zapach ołówka i jakąś resztkę ciebie, bo tkwisz w każdej kresce postawionej na papierze.
Mam jeszcze kostkę do gry na gitarze, którą dziesięć miesięcy temu przekłułam i postanowiłam nosić przy sobie, a ponieważ była od ciebie, czułam, że jesteś choć odrobinę bliżej mnie...
Marzyłam...
Już cię nie kocham, nie mam siły cię kochać i ciągle czekać, łudzić się, że jeszcze cię zobaczę... Od jakiegoś czasu, myślę...że udało mi się pokochać kogoś innego. Mam taką nadzieję, że nareszcie uwolniłam się od ciebie.
A jednak wciąż pozostajesz tak pięknym wspomnieniem...jakby twe imię wyryto mi w sercu.
I gdy tak czytam nasze stare rozmowy, twoje listy...lub gdy czasami zadzwonisz i słyszę twój głos... Tak ściska mnie coś wewnątrz, nie mogę się uwolnić.
Bo mimo, że już zabiłam wszystkie uczucia do ciebie, to nie potrafię przestać tęsknić.
To ty nauczyłeś mnie miłości do cierpienia, pragnienia bólu...czerpania siły z łez. Więc jak tu mówić o zapomnieniu, kiedy wraz z odejściem wspomnienia o tobie, odeszłaby część mnie?
Nie dam rady.
Zmieniłeś mnie, to zaczęło się gdy się do mnie odezwałeś, a skończyło, gdy sam się zmieniłeś. Wtedy zamieniliśmy się rolami, jednak zbyt zaczęliśmy się różnić.
I przepraszam, że nie odważyłam się wtedy nic zrobić, że nie mogłam uwierzyć w to, że naprawdę jesteś obok. Tak właściwie spędziłam z tobą trzy godziny mojego życia, a czytając twoje słowa zapisane w tych jedynie trzech listach, oddałabym wieczność, za kolejne trzy takie godziny.
Za drugą szansę...której nigdy nie otrzymam.
I tylko to mnie boli, że nie umiem się z tobą pożegnać.
Pozostaniesz na zawsze...pozostaniesz...
Pozostaniesz moim najskrytszym wspomnieniem.
Vuohi
Jednak wciąż jesteś najpiękniejszym wspomnieniem... Jak to zrobiłeś?
Mam nadal twoje listy. Wszystkie.
Każdy z nich jest świętością, nie odważyłabym się ich pozbyć, a tracąc je, straciłabym coś niewiarygodnie cennego...
I wiesz...czasami...ale to jest moja tajemnica...ja czasami czytam je, jeden po drugim i starając się, by nie zamoczyć papieru łzami, delikatnie muskam palcami twoje pismo, jedną z niewielu namacalnych pamiątek po tobie... Te koślawe litery, wyryte na kartkach.
I oglądam twoje dziecinne rysunki, wdycham zapach ołówka i jakąś resztkę ciebie, bo tkwisz w każdej kresce postawionej na papierze.
Mam jeszcze kostkę do gry na gitarze, którą dziesięć miesięcy temu przekłułam i postanowiłam nosić przy sobie, a ponieważ była od ciebie, czułam, że jesteś choć odrobinę bliżej mnie...
Marzyłam...
Już cię nie kocham, nie mam siły cię kochać i ciągle czekać, łudzić się, że jeszcze cię zobaczę... Od jakiegoś czasu, myślę...że udało mi się pokochać kogoś innego. Mam taką nadzieję, że nareszcie uwolniłam się od ciebie.
A jednak wciąż pozostajesz tak pięknym wspomnieniem...jakby twe imię wyryto mi w sercu.
I gdy tak czytam nasze stare rozmowy, twoje listy...lub gdy czasami zadzwonisz i słyszę twój głos... Tak ściska mnie coś wewnątrz, nie mogę się uwolnić.
Bo mimo, że już zabiłam wszystkie uczucia do ciebie, to nie potrafię przestać tęsknić.
To ty nauczyłeś mnie miłości do cierpienia, pragnienia bólu...czerpania siły z łez. Więc jak tu mówić o zapomnieniu, kiedy wraz z odejściem wspomnienia o tobie, odeszłaby część mnie?
Nie dam rady.
Zmieniłeś mnie, to zaczęło się gdy się do mnie odezwałeś, a skończyło, gdy sam się zmieniłeś. Wtedy zamieniliśmy się rolami, jednak zbyt zaczęliśmy się różnić.
I przepraszam, że nie odważyłam się wtedy nic zrobić, że nie mogłam uwierzyć w to, że naprawdę jesteś obok. Tak właściwie spędziłam z tobą trzy godziny mojego życia, a czytając twoje słowa zapisane w tych jedynie trzech listach, oddałabym wieczność, za kolejne trzy takie godziny.
Za drugą szansę...której nigdy nie otrzymam.
I tylko to mnie boli, że nie umiem się z tobą pożegnać.
Pozostaniesz na zawsze...pozostaniesz...
Pozostaniesz moim najskrytszym wspomnieniem.
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz