poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Pragnienie

Drżą mi ręce i drży mi serce coraz silniej.
Raz po raz zachłystuję się powietrzem, czuję pot spływający mi po skroni. Śledzę wzrokiem każdy twój ruch, obserwuję cię z gracją drapieżnika i wyczekuję z niecierpliwością choćby jednego twego spojrzenia, które padnie na mnie.
Omijasz mnie wzrokiem, udajesz, że mnie nie ma, choć doskonale wiesz, że jestem i tak bardzo cię pragnę...robisz to celowo.
Przełykam ślinę, chcąc pozostawić swe usta czyste, by w pełni móc poczuć twój smak, kiedy wreszcie uda mi się skraść choć jeden twój pocałunek, choć cząstkę któregoś z twoich cierpkich słów...i zachować je na własność, na zawsze zagrzebać pod swym językiem.
Dreszcz przechodzi po moim karku, muska obojczyk i ześlizguje się wzdłuż kręgosłupa za każdym razem, gdy dostrzegam napięcie twoich mięśni, gdy wyczuwam, jak twoje serce delikatnie przyspiesza na moment...
Mogłabym przeniknąć wgłąb ciebie, wsiąknąć w każdą twoją kość i twoją myśl, gdybyś tylko zechciał...gdybyś tylko pozwolił mi cię dotknąć. Katujesz mnie zamiast tego swoją ignorancją, pokazujesz mi, że w ogóle cię nie obchodzę, lecz sprawiasz tylko w ten sposób, że potrzebuję cię jeszcze bardziej.
Chcę ci szeptać do ucha o wszystkim, co mnie dotyczy. Chcę wyjawić ci każdą swoją tajemnicę. Uszczypnąć cię, ugryźć i wbić palce w twoje plecy, zedrzeć z ciebie codzienność...
Chcę wpleść siebie w twoje ciało, poczuć na policzku bicie twojego serca, spróbować twej skóry zmoczonej moimi łzami i...wywołać uśmiech na twojej twarzy choć jeden, jedyny raz...
Chcę jęknąć ci prosto w usta, poczuć napięcie skóry na twoich dłoniach, przesunąć paznokciem po twej szyi, rysując na niej ścieżkę swoich najskrytszych snów...
Chcę CIEBIE.
Pragnę ciebie.
To pragnienie mnie zabija, ucisza, męczy i ściska. A tobie sprawia to taką przyjemność; patrzenie ukradkiem na mnie, jak się męczę. Słuchanie mojego nierównego oddechu, gdy cię obserwuję, podczas gdy ty mnie nawet nie zauważasz. Sprawia ci to taką radość, że nie jestem w stanie ci tego odebrać.
Rozbrajasz mnie, czynisz mnie zamkniętą w sobie, świadom tego, że za jednym twoim słowem byłabym w stanie otworzyć się w całości...dla nikogo innego, tylko dla ciebie.
Nie mogę nic zrobić, prócz patrzenia na ciebie z tęsknotą, prócz śnienia o tobie i marzenia o twoim cieple. Nie przerwę swego cierpienia, bo znam drżenie twoich ust, gdy starają się nie wykrzywić w uśmiechu, kiedy zauważasz jak boli mnie twoja obojętność.

I najgorsze jest w niej to, że kryje się za nią to samo pragnienie, co we mnie. Głód, który tłumisz w sobie z jakiegoś powodu.
Coś trzyma nóż przy twojej szyi, nie pozwala ci okazać mi choć odrobiny czułości, poświęcić choć odrobiny czasu...

Czekam na ciebie. Czekam, aż przerwiesz tę udrękę i odsuniesz ostrze na bezpieczną odległość od siebie. W przeciwnym razie...
Wbij je we mnie i zakończ to wszystko.
Rozerwij moje serce na dwie strony i nakarm mnie moimi startymi myślami, błagam.



Vuohi

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zamęt

Kolejny raz tracę siebie w Twoich oczach,
Nie odróżniam dnia od nocy
Pragnąc tonąć w Twoich ustach
I w ramionach Twych się zatopić

Czując bicie Twego serca,
Słuchać chcę każdego słowa
Jakie szepczesz mi do ucha,
Pomiędzy każdym z kolejnych,
Coraz szybszych oddechów

Wplątani w pościel westchnień
Na granicy upadku, wśród naszych
Histerii i naszych pożądań,
Wmieszani w lepką konsystencję naszych
Małych i wielkich tragedii
I naszych skradzionych chwil...

Chcę tylko poczuć Cię raz jeszcze;
Patrzeć, jak płoną Twoje oczy,
Niebezpiecznie blisko moich,
Chcę udawać, że Cię nie ma,
By potem znów Cię znaleźć
I poczuć tę satysfakcję,
Ucieszyć się na Twój widok,
Jak za każdym razem

A Ty znowu dotkniesz mego serca,
Tak ujmująco jak kiedyś,
Wkradniesz się do moich snów
I stworzysz zamęt w mojej głowie...

Słodko znów będzie mnie twarz Twoja dręczyć
A głos Twój mnie będzie prześladował...

niedziela, 13 kwietnia 2014

Mogłabym

Mogłabym wprost wydrzeć z twych ust te wszystkie drobne,
Ostre jak brzytwa odłamki słów,
Połamane, zgrzytające między zębami szkiełka
Piach rzucony w Twoje oczy, wpisane w twe szorstkie wargi przekleństwo

Skruszone kłamstwa, szepty, których nie jesteś godzien
Łgarstwa, oszczerstwa szpecące twój język
Igły powbijane w napiętą z wysiłku skórę...

I mogłabym spłonąć wraz z nimi, pozwolić im się zamęczać.

Mogłabym zgnieść twoje kości, nazbyt delikatne,
Wystające z twej szyi, z twych ramion i boku
Uśmiercając cię, a jednocześnie pragnąc tak mocno...

Lecz nie robię tego. Nie robię zupełnie nic,
Prócz spijania z ciebie tych resztek, których już nie chcesz
Prócz wpatrywania się w ciebie szeroko otwartymi oczami
Prócz cierpienia z głodu, z pragnienia ciebie

Pozwalam ci wlewać w siebie swój jad,
Oddaję ci wszystko co kiedykolwiek mogłam mieć,
I możesz być pewien, że nikt nigdy nie mógł dostać więcej ode mnie...
Niż ty dostajesz.

Mogłabym wspiąć się na twe ramiona,
Mogłabym zedrzeć z nich warstwę słodkości,
Dotrzeć do samego serca goryczy i udowodnić...
Samej sobie...?
Że nie ma w tobie nic, co na mnie zasługuje.

Bo mogłabym...mogłabym wszystko
Mogłabym mieć wszystko, gdyby nie ta zniewalająca chęć
Trwania przy tobie, bycia przy tobie
Słuchania ciebie, smakowania ciebie.
Czucia.

Jestem skazana na kochanie każdej twojej wady.
Muszę pragnąć każdego twojego ostrego słowa,
Każdego ciosu wymierzonego przez ciebie w mój policzek,
Muszę kochać, muszę kochać wszystko, co należy do CIEBIE!

Prócz siebie; oprócz tej kruchości przylegającej do twego boku.
Jej mogę nienawidzić. Ją mogę ranić i wypluwać na nią swe żale,
Jej mogę zadawać ból, tysiące razy gorszy, niż ten, którym jesteś, choć...
Nie mogę siebie wciąż oderwać od ciebie, mój strachu.

Mój lęku, moja udręko, moje rozkoszne cierpienie.
Ty, który byłeś wszystkim, czego pragnęłam.
Ty, którego wciąż potrzebuję...

Mój własny bólu, który kochałam, a brak jego uzależniającej obecności mnie zabił.


Vuohi