Kolejny raz tracę siebie w Twoich oczach,
Nie odróżniam dnia od nocy
Pragnąc tonąć w Twoich ustach
I w ramionach Twych się zatopić
Czując bicie Twego serca,
Słuchać chcę każdego słowa
Jakie szepczesz mi do ucha,
Pomiędzy każdym z kolejnych,
Coraz szybszych oddechów
Wplątani w pościel westchnień
Na granicy upadku, wśród naszych
Histerii i naszych pożądań,
Wmieszani w lepką konsystencję naszych
Małych i wielkich tragedii
I naszych skradzionych chwil...
Chcę tylko poczuć Cię raz jeszcze;
Patrzeć, jak płoną Twoje oczy,
Niebezpiecznie blisko moich,
Chcę udawać, że Cię nie ma,
By potem znów Cię znaleźć
I poczuć tę satysfakcję,
Ucieszyć się na Twój widok,
Jak za każdym razem
A Ty znowu dotkniesz mego serca,
Tak ujmująco jak kiedyś,
Wkradniesz się do moich snów
I stworzysz zamęt w mojej głowie...
Słodko znów będzie mnie twarz Twoja dręczyć
A głos Twój mnie będzie prześladował...
Nie odróżniam dnia od nocy
Pragnąc tonąć w Twoich ustach
I w ramionach Twych się zatopić
Czując bicie Twego serca,
Słuchać chcę każdego słowa
Jakie szepczesz mi do ucha,
Pomiędzy każdym z kolejnych,
Coraz szybszych oddechów
Wplątani w pościel westchnień
Na granicy upadku, wśród naszych
Histerii i naszych pożądań,
Wmieszani w lepką konsystencję naszych
Małych i wielkich tragedii
I naszych skradzionych chwil...
Chcę tylko poczuć Cię raz jeszcze;
Patrzeć, jak płoną Twoje oczy,
Niebezpiecznie blisko moich,
Chcę udawać, że Cię nie ma,
By potem znów Cię znaleźć
I poczuć tę satysfakcję,
Ucieszyć się na Twój widok,
Jak za każdym razem
A Ty znowu dotkniesz mego serca,
Tak ujmująco jak kiedyś,
Wkradniesz się do moich snów
I stworzysz zamęt w mojej głowie...
Słodko znów będzie mnie twarz Twoja dręczyć
A głos Twój mnie będzie prześladował...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz