Drżą mi ręce i drży mi serce coraz silniej.
Raz po raz zachłystuję się powietrzem, czuję pot spływający mi po skroni. Śledzę wzrokiem każdy twój ruch, obserwuję cię z gracją drapieżnika i wyczekuję z niecierpliwością choćby jednego twego spojrzenia, które padnie na mnie.
Omijasz mnie wzrokiem, udajesz, że mnie nie ma, choć doskonale wiesz, że jestem i tak bardzo cię pragnę...robisz to celowo.
Przełykam ślinę, chcąc pozostawić swe usta czyste, by w pełni móc poczuć twój smak, kiedy wreszcie uda mi się skraść choć jeden twój pocałunek, choć cząstkę któregoś z twoich cierpkich słów...i zachować je na własność, na zawsze zagrzebać pod swym językiem.
Dreszcz przechodzi po moim karku, muska obojczyk i ześlizguje się wzdłuż kręgosłupa za każdym razem, gdy dostrzegam napięcie twoich mięśni, gdy wyczuwam, jak twoje serce delikatnie przyspiesza na moment...
Mogłabym przeniknąć wgłąb ciebie, wsiąknąć w każdą twoją kość i twoją myśl, gdybyś tylko zechciał...gdybyś tylko pozwolił mi cię dotknąć. Katujesz mnie zamiast tego swoją ignorancją, pokazujesz mi, że w ogóle cię nie obchodzę, lecz sprawiasz tylko w ten sposób, że potrzebuję cię jeszcze bardziej.
Chcę ci szeptać do ucha o wszystkim, co mnie dotyczy. Chcę wyjawić ci każdą swoją tajemnicę. Uszczypnąć cię, ugryźć i wbić palce w twoje plecy, zedrzeć z ciebie codzienność...
Chcę wpleść siebie w twoje ciało, poczuć na policzku bicie twojego serca, spróbować twej skóry zmoczonej moimi łzami i...wywołać uśmiech na twojej twarzy choć jeden, jedyny raz...
Chcę jęknąć ci prosto w usta, poczuć napięcie skóry na twoich dłoniach, przesunąć paznokciem po twej szyi, rysując na niej ścieżkę swoich najskrytszych snów...
Chcę CIEBIE.
Pragnę ciebie.
To pragnienie mnie zabija, ucisza, męczy i ściska. A tobie sprawia to taką przyjemność; patrzenie ukradkiem na mnie, jak się męczę. Słuchanie mojego nierównego oddechu, gdy cię obserwuję, podczas gdy ty mnie nawet nie zauważasz. Sprawia ci to taką radość, że nie jestem w stanie ci tego odebrać.
Rozbrajasz mnie, czynisz mnie zamkniętą w sobie, świadom tego, że za jednym twoim słowem byłabym w stanie otworzyć się w całości...dla nikogo innego, tylko dla ciebie.
Nie mogę nic zrobić, prócz patrzenia na ciebie z tęsknotą, prócz śnienia o tobie i marzenia o twoim cieple. Nie przerwę swego cierpienia, bo znam drżenie twoich ust, gdy starają się nie wykrzywić w uśmiechu, kiedy zauważasz jak boli mnie twoja obojętność.
I najgorsze jest w niej to, że kryje się za nią to samo pragnienie, co we mnie. Głód, który tłumisz w sobie z jakiegoś powodu.
Coś trzyma nóż przy twojej szyi, nie pozwala ci okazać mi choć odrobiny czułości, poświęcić choć odrobiny czasu...
Czekam na ciebie. Czekam, aż przerwiesz tę udrękę i odsuniesz ostrze na bezpieczną odległość od siebie. W przeciwnym razie...
Wbij je we mnie i zakończ to wszystko.
Rozerwij moje serce na dwie strony i nakarm mnie moimi startymi myślami, błagam.
Vuohi
Raz po raz zachłystuję się powietrzem, czuję pot spływający mi po skroni. Śledzę wzrokiem każdy twój ruch, obserwuję cię z gracją drapieżnika i wyczekuję z niecierpliwością choćby jednego twego spojrzenia, które padnie na mnie.
Omijasz mnie wzrokiem, udajesz, że mnie nie ma, choć doskonale wiesz, że jestem i tak bardzo cię pragnę...robisz to celowo.
Przełykam ślinę, chcąc pozostawić swe usta czyste, by w pełni móc poczuć twój smak, kiedy wreszcie uda mi się skraść choć jeden twój pocałunek, choć cząstkę któregoś z twoich cierpkich słów...i zachować je na własność, na zawsze zagrzebać pod swym językiem.
Dreszcz przechodzi po moim karku, muska obojczyk i ześlizguje się wzdłuż kręgosłupa za każdym razem, gdy dostrzegam napięcie twoich mięśni, gdy wyczuwam, jak twoje serce delikatnie przyspiesza na moment...
Mogłabym przeniknąć wgłąb ciebie, wsiąknąć w każdą twoją kość i twoją myśl, gdybyś tylko zechciał...gdybyś tylko pozwolił mi cię dotknąć. Katujesz mnie zamiast tego swoją ignorancją, pokazujesz mi, że w ogóle cię nie obchodzę, lecz sprawiasz tylko w ten sposób, że potrzebuję cię jeszcze bardziej.
Chcę ci szeptać do ucha o wszystkim, co mnie dotyczy. Chcę wyjawić ci każdą swoją tajemnicę. Uszczypnąć cię, ugryźć i wbić palce w twoje plecy, zedrzeć z ciebie codzienność...
Chcę wpleść siebie w twoje ciało, poczuć na policzku bicie twojego serca, spróbować twej skóry zmoczonej moimi łzami i...wywołać uśmiech na twojej twarzy choć jeden, jedyny raz...
Chcę jęknąć ci prosto w usta, poczuć napięcie skóry na twoich dłoniach, przesunąć paznokciem po twej szyi, rysując na niej ścieżkę swoich najskrytszych snów...
Chcę CIEBIE.
Pragnę ciebie.
To pragnienie mnie zabija, ucisza, męczy i ściska. A tobie sprawia to taką przyjemność; patrzenie ukradkiem na mnie, jak się męczę. Słuchanie mojego nierównego oddechu, gdy cię obserwuję, podczas gdy ty mnie nawet nie zauważasz. Sprawia ci to taką radość, że nie jestem w stanie ci tego odebrać.
Rozbrajasz mnie, czynisz mnie zamkniętą w sobie, świadom tego, że za jednym twoim słowem byłabym w stanie otworzyć się w całości...dla nikogo innego, tylko dla ciebie.
Nie mogę nic zrobić, prócz patrzenia na ciebie z tęsknotą, prócz śnienia o tobie i marzenia o twoim cieple. Nie przerwę swego cierpienia, bo znam drżenie twoich ust, gdy starają się nie wykrzywić w uśmiechu, kiedy zauważasz jak boli mnie twoja obojętność.
I najgorsze jest w niej to, że kryje się za nią to samo pragnienie, co we mnie. Głód, który tłumisz w sobie z jakiegoś powodu.
Coś trzyma nóż przy twojej szyi, nie pozwala ci okazać mi choć odrobiny czułości, poświęcić choć odrobiny czasu...
Czekam na ciebie. Czekam, aż przerwiesz tę udrękę i odsuniesz ostrze na bezpieczną odległość od siebie. W przeciwnym razie...
Wbij je we mnie i zakończ to wszystko.
Rozerwij moje serce na dwie strony i nakarm mnie moimi startymi myślami, błagam.
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz