Nie zastanawia Cię, mój drogi,
Dlaczego stąpamy po potłuczonej porcelanie
Róże rzucone są pod nasze nogi
Życie to po kruchym lodzie stąpanie
Czemuż szkiełka starte już na piach
Leżą na każdej drodze, którą obierzemy
I nawet spacerując w snach
Stopy swe kaleczyć nań będziemy
Czy rozumiesz to, najdroższy,
Że cokolwiek uczynić spróbujemy
Mróz wnet skuje, a wiatr rozproszy
Nim się nawet zorientujemy
Im bliżej siebie, tym od celu dalej
Moja ścieżka wciąż z Twoją się przeplata
A ja stale się potykam na niej
Nim Cię spotkam, miną lata
Błądząc jak we mgle nieustannie
Usiłuję nie pominąć naszego skrzyżowania
Wierzę, że zaczekasz na mnie
Lecz nie pomogą tu moje starania
Gdy tylko poczuję, że jesteś już blisko
Każdy most na mej drodze płonie
Choć mogłabym oddać wszystko
Bylebyś był po drugiej stronie
Czy nie zastanawia Cię, mój drogi
Czemu gdy uda się nam wreszcie
Wejść na ten wspólny fragment drogi
Nie możemy zaznać spokoju jeszcze...?
Ledwie poczuję na policzku twój oddech,
Ledwie oczy przymknę, śniąc o Tobie
Już los okrutny wbija cierń w serce moje
Wiąże ręce i rozdziela nas oboje
Chcąc smakować chwili z Tobą,
Winnam oddać duszę tej ogromnej sile
Czy nie znasz odpowiedzi, mój miły
Dlaczego kosztujesz mnie aż tyle...?
Vuohi
Dlaczego stąpamy po potłuczonej porcelanie
Róże rzucone są pod nasze nogi
Życie to po kruchym lodzie stąpanie
Czemuż szkiełka starte już na piach
Leżą na każdej drodze, którą obierzemy
I nawet spacerując w snach
Stopy swe kaleczyć nań będziemy
Czy rozumiesz to, najdroższy,
Że cokolwiek uczynić spróbujemy
Mróz wnet skuje, a wiatr rozproszy
Nim się nawet zorientujemy
Im bliżej siebie, tym od celu dalej
Moja ścieżka wciąż z Twoją się przeplata
A ja stale się potykam na niej
Nim Cię spotkam, miną lata
Błądząc jak we mgle nieustannie
Usiłuję nie pominąć naszego skrzyżowania
Wierzę, że zaczekasz na mnie
Lecz nie pomogą tu moje starania
Gdy tylko poczuję, że jesteś już blisko
Każdy most na mej drodze płonie
Choć mogłabym oddać wszystko
Bylebyś był po drugiej stronie
Czy nie zastanawia Cię, mój drogi
Czemu gdy uda się nam wreszcie
Wejść na ten wspólny fragment drogi
Nie możemy zaznać spokoju jeszcze...?
Ledwie poczuję na policzku twój oddech,
Ledwie oczy przymknę, śniąc o Tobie
Już los okrutny wbija cierń w serce moje
Wiąże ręce i rozdziela nas oboje
Chcąc smakować chwili z Tobą,
Winnam oddać duszę tej ogromnej sile
Czy nie znasz odpowiedzi, mój miły
Dlaczego kosztujesz mnie aż tyle...?
Vuohi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz