poniedziałek, 21 lipca 2014

"Obecność" - Rozdział 15 [fragment]

Stała na pagórku, gdy było jeszcze wcześnie i wschodziło słońce. Mgła powoli opadała, tańcząc gdzieś na dole, u jej stóp. Czuła się jakby chodziła w chmurach, a wokół rozciągały się puste pola i tylko gdzieniegdzie stały pojedyncze drzewa. Wszystko trwało w milczeniu, osnute białą pierzyną.
Było ciepło, a powietrze robiło się wilgotne. Dostrzegła go w oddali, parę metrów przed sobą. Stał, ubrany w tę samą, poszarpaną koszulkę, ale niczym nie pobrudzoną. Jej sukienka była śnieżnobiała i delikatna, jakby nie miała na sobie nic. Wzięła głęboki wdech, zamykając oczy. Wtem, poczuła lekki podmuch wiatru, który zakołysał jej włosami i ubraniem, muskając łagodnie skórę. Po chwili poczuła jego zapach. Ta słodka woń anioła, była coraz intensywniejsza, choć lekka i nietypowa. Nikt ludzki nie mógłby pachnieć podobnie. Był to bowiem zapach kogoś, kto istniał, ale zupełnie niewidocznie i nienamacalnie.
Docierało do niej słabe drżenie ziemi, z każdym jego krokiem. Był coraz bliżej, prawie tak blisko, że słyszała jego oddech i czuła nieśmiałe bicie serca. Uniosła powoli głowę, nadstawiając nos tak, by móc poczuć tę słodycz jeszcze bardziej. Otworzyła oczy, a on stał naprzeciwko niej.
Wbiła wzrok w jego twarz; patrzył na niebo, na znikające cienie nocy. Pociągnęła nosem, próbując raz jeszcze wychwycić ten zapach, ale musiała być bliżej, by znów mieć taką możliwość. Opuścił głowę i popatrzył prosto w jej oczy. Ciemność skrywała się w jego spojrzeniu. Ciepła, ciemnobrązowa i piękna ciemność, głęboki kolor zamykający w sobie światło i zasłaniający wszystko, co starał się ukryć wewnątrz siebie.
Chciała mieć pewność, że już nigdy nie będzie sama, że nie musi się już więcej bać. Nawet jeśli to tylko sen, chciała poczuć to choć przez chwilę.
- Obiecuję ci, że jak długo te gwiazdy na niebie będą świecić, ja będę przy tobie. Będę cię chronić. – Szepnął, jakby czytając w jej myślach, po czym chwycił ją za ręce. – Cokolwiek cię zaniepokoi, odpędzę to. Co cię ucieszy, uczyni i mnie szczęśliwym. – Jego głos działał kojąco, a każde ze słów, wypowiadał w taki sposób, jakby niosły ze sobą melodię.
Uśmiechnęła się do niego szczerze, zasłuchana w tej pięknej kołysance, jaką nuciły jego usta.
- Będę przy tobie czuwał, patrzył jak śnisz, stał za tobą i osłaniał cię przed tym co złe. I nie opuszczę cię aż do śmierci…i jeszcze dalej. – Pochylił się nad nią, dotykając czołem jej czoła.
Zamknęła oczy. Chciała zapewnić mu to samo; dać mu wszystko, czego zapragnie… [...]

Vuohi

1 komentarz: