piątek, 11 lipca 2014

Klucz

Wiem.
Chyba już wiem, co jest kluczem, kochanie.
Jednak znalazłam dla nas wyjście, znalazłam drogę, której tyle szukaliśmy.
Wszyscy jesteśmy tacy bezradni, dopóki nie odkryjemy własnego klucza;
Jesteśmy zablokowani, zamknięci, zimni jak lód...
A wystarczy przecież tylko go odszukać, prawda?

Długo błądziłam
Nawet nie wiesz, ile warstw skóry zdarłam celowo, by odnaleźć w sobie to coś, czego było mi brak.
Ale nie mogłam, nawet gdy szukałam bez przerwy, nawet kiedy błagałam, kiedy krzyczałam...
Kiedy zwątpiłam.
A wiesz dlaczego nie potrafiłam znaleźć w sobie ratunku?
Bo go tam nie ma.
I nie było nigdy.

Ale teraz już wiem, co jest kluczem, kochanie.
Uratuję nas, naprawdę nas ocalę! To ta droga, spójrz, jutro nią wyruszymy
To będzie koniec naszej zimy, koniec chłodu i ciemności
Jutro wzejdzie dla nas słońce, jeżeli tylko mi uwierzysz i wysłuchasz mnie, jak szepczę
Nieważne ile będzie znów to nas kosztować
Nie możemy dłużej tu zostać....

Dlaczego patrzysz tak okrutnie
Bez choćby cienia nadziei w oczach...?
Dlaczego jesteś tak podle...zimny, tak twardy i cichy...?
Tyle lat cierpieliśmy oboje, próbowaliśmy pomóc sobie nawzajem, gubiliśmy się
Tyle lat zdzierałam z siebie wszelkie marzenia, wszystkie pamiątki po ludzkości
Próbowałam pozbyć się siebie, aż moje wyniszczenie dosięgło do żył, do kości
I czy nie znaczy to nic dla Ciebie...gdy teraz odnalazłam dla nas klucz?!
Gdy odnalazłam drogę?

Patrzysz na mnie tylko i mrozisz spojrzeniem
Twoje usta są z kamienia, twoja twarz nie potrafi już ani drgnąć
A ja łudzę się, że wewnątrz wciąż jeszcze istniejesz
Że tam, pozostawiłeś choć skrawek prawdziwego Ciebie

Wyciągasz rękę, czuję chłód bijący od otwartej dłoni;
'Chodź', mówisz, 'dziś jeszcze umrzemy razem'
Dziś zakończmy to, co obiecaliśmy sobie kiedyś, zaśniemy razem, ze splecionymi dłońmi
Szukaliśmy klucza, lecz było wiele fałszywych, prowadzących nas do tego miejsca
Dobrze wiesz, że i następna droga, będzie pełna kolców
Bo pąki róż naszych dawno zwiędły
Bo wyschły nasze oczy nazbyt wiele roniąc łez
Chodź, jeszcze dziś umrzemy razem, to jest nasz jedyny klucz.

I ja widzę, że przegraliśmy.
Widzę jedynie ruiny przed nami.
I choć oczy zalewają mi się łzami,
Idę ślepo twoim śladem...Wiem, że Ty mnie nie zawiedziesz.
Wiem, że Ty dotrzymasz słowa
I zaśniemy dzisiaj razem...żeby zacząć móc od nowa

Lecz nie tu, a w innym miejscu
Gdzie drzwi dla nas będą otwarte
Gdzie klucz nie będzie już potrzebny
A nasze troski...
Nic
Nie warte



Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz