sobota, 15 sierpnia 2015

Ciemności Stalowa...

Coś wewnątrz się łamie, coś we mnie znowu pęka
Niewidzialne ślady zakwitają na rękach
Wstają lata spędzone w modlitwie na klęczkach
Budzą się koszmary uciszane za dziecka

Ciemności Stalowa, chyba wracasz zbyt prędko
Nie zdążyłam znaleźć czasu, by móc odetchnąć
Przestań kraść moje sny, bo jest jeszcze za wcześnie
Nie zdążyłam znaleźć czasu na własne szczęście

Wciąż jesteś przepiękna, chociaż cichsza, niż kiedyś;
Nie potrzebujesz krzyku, bo przyciągasz tchnieniem,
Samym swym istnieniem zajmujesz mi znów myśli...
Jeszcze tak niedawno żyłyśmy w nienawiści

Jednak coś wewnątrz się łamie, coś we mnie pęka
Nie czuję Cię prawie, nie ma Cię w moich rękach
I pustka ta, gorsza jest od wszelkich dotychczas;
Nie czuję Cię prawie, choć tak mocno dotykasz

I głębiej, i dotkliwiej, i głośniej bym chciała...
Było tak pięknie, gdy pod skórą mą mieszkałaś
Teraz wypruta próbujesz znów się wpasować
W stare swoje miejsca, ma Ciemności Stalowa...

Tyle krzywd nas łączy, lecz gdzie jest nasze szczęście...?
...znika wraz z każdym, drżącym ust naszych zetknięciem.



Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz