niedziela, 9 sierpnia 2015

Nobody's Home

"Proszę, znienawidź mnie, zanim będzie za późno..."

Och, gdybyś wiedział...gdzie tkwi cały problem...i jak głęboko jest zakorzeniony...
...gdybym sama wiedziała!

Wyrwałabym go, wytargała za gałęzie i uderzała, dopóki by nie zniknął, póki nie zamieniłby się w drobny pył...który zniknąłby za jednym mrugnięciem powiek, i jak zły sen, pozostałby jedynie jako odległe wspomnienie w pamięci, nieuchwytna myśl...

Och, gdybym sama wiedziała!

Otwórz oczy.
Ale nie tak, jak zawsze...
Otwórz je  n a p r a w d ę.

Możesz się dobijać, możesz tłuc się pięściami o moje drzwi, ale zrozum...Nikogo nie ma w domu.

Jesteś niebezpiecznie blisko...
Bliżej niż ktokolwiek; Twój zapach wsiąknął głęboko w moje mury, ciepło dłoni już nigdy nie opuści mych drzwi, choć...
Jesteś niedorzecznie daleko...
Dalej niż ktokolwiek istotny; próbujesz wejrzeć przez okna do środka, ale nie rozumiesz...wewnątrz niczego nie dostrzeżesz; Nikogo nie ma w domu.

"Proszę, znienawidź mnie, zanim będzie za późno..."
Proszę, odejdź stąd, nim wpuszczę Cię do środka...

Och, gdybyś wiedział...gdzie tkwi cały problem...i jak głęboko jest zakorzeniony...
...gdybym sama wiedziała!

Własną świadomość upchałam w najciemniejsze kąty tych czterech, pustych ścian, wstydząc się i bojąc zarazem...
Wszystkie ostre przedmioty, jakie zbierałam...ułożone są starannie, rzędami, wzdłuż ścian...pokryte grubą warstwą kurzu.

Proszę, odejdź stąd, nim pozwolę Ci je obmyć i obejrzeć
Proszę, znienawidź mnie, zanim będzie za późno.

Możesz krzyczeć prosto w moją biel na zewnątrz, ale nie zagłuszysz czerni, wypełniającej wnętrze po brzegi.

Och, jak bardzo bym chciała, byś się odsunął...Boże, jak bardzo pragnę, byś został!

Oziębłe ściany moje, opustoszałe pokoje...
Wygładzone egoizmem, szorstkie od szczerości

Proszę, znienawidź mnie, nim znów zapragnę, byś wszedł do środka.
Proszę, zburz ten wytwór zepsutej egzystencji, wypal wszystko, podepcz ruiny...przecież i tak Nikogo nie było w domu.

Proszę, uwierz w to, że nikt Ci nie otworzy.
Uwierz w to, nim będzie za późno...

Rozchyl powieki.
Ale nie tak, jak zawsze...
Rozchyl je śmielej.

Przejrzyj naprawdę, prześwietl myślą szkielet tej sterty bzdur, piętrzącej się przed Tobą.
N i k o g o  nie ma w domu.

Proszę, znienawidź mnie, zanim będzie za późno.

Zmęczyłam się prezentowaniem salonów
Zmęczyłam się przemierzaniem sypialni na palcach tak, by Nikogo nie zbudzić
Zmęczyłam się okropnie...

A Ty jesteś tak czysty...
Tak jasny...
...a tak przekonany o swym upadku...

Nie chcę, byś wszedł do środka i zapalił światło.
Nie zniosłabym widoku zawodu, malującego się na twarzy, gdy Nikogo nie zastaniesz w domu.

Chcę tylko...
Byś zapukał kiedyś do drzwi...z nadzieją, że Jestem...

Ale odszedłbyś, wiedząc, że nie mogę otworzyć...

Tak długo jak pragnę Twojego szczęścia.


Nobody's Home

Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz