niedziela, 20 września 2015

Nagle

I nagle wszystko staje się potwornie jasne...
Jesteś murem, którego nie umiem przekroczyć.
Dziś, u Twego boku, wypalam się i gasnę;
Ramy Twoich ramion są w stanie mnie roztopić...

I nagle wszystko staje się potwornie jasne...
Jesteś murem, którego nie potrafię zburzyć,
Chociaż Ty burzysz mnie codziennie, jakbym właśnie
Tylko po to istniała, żeby móc Ci służyć...

Po jednej Twojej stronie kryje się mój azyl,
A po drugiej nic nie ma...już nic nie ma dla mnie.
I ciemność zalewa senne moje obrazy,
Gdy Cię szarość codzienności z mych rąk znów kradnie...

I nagle wszystko staje się potwornie jasne...
Oczy na zmianę zapalają się i bledną
Boję się stracić ciepło Twych dłoni odważne,
Bez którego marzenia wszystkie we mnie więdną...

I nagle wszystko staje się potwornie jasne...
Za dnia tkwię we śnie, nocą bez Ciebie nie zasnę...
Lecz Twoja dusza odeszła prędzej, niż ciało;
Po mej stronie muru już nic nie pozostało...

Czy już nie jesteś w stanie pozostać tak blisko,
Jak wtedy obiecywały mi to Twe usta...?
Czy to aż takie ciężkie - znosić ze mną wszystko,
Że wolałbyś, abym była zupełnie pusta...?

Wyciągam do Ciebie dłoń, ale nie masz czasu
Potrzymać jej, jak kiedyś, więc żyję wspomnieniem
Tysiąca Twoich namalowanych obrazów
Zamykam oczy, wyobrażam sobie Ciebie

I łudzę się, że będziesz tu, gdy je otworzę...
Lecz nagle wszystko staje się potwornie jasne;
Odrzucasz mnie, wpisujesz na ostatnią stronę
Tak Ci będzie najwygodniej...tak będzie zawsze...?

Jeśli tak...to dlaczego daliśmy zaistnieć
Chwilom, w których tylko MY mieliśmy znaczenie...?
Czemu to tak trudne - znaleźć czas na wytchnienie,
Przerwać ten bieg, uciec gdzieś razem i pomilczeć...?

...I nagle wszystko staje się cudownie jasne...
Choć trudno mi poukładać myśli i słowa,
Choć jesteś murem, u boku którego zasnę...
To czuję, że zniosę to wszystko...bo Cię kocham.


Vuohi

2 komentarze: