niedziela, 27 stycznia 2019

Ukochany

Ty -
łagodny jak kwiaty, które mi przynosisz
nie łamiesz się jak ich łodygi
pod ciężarem moich łez

Ty -
jako jedyny
jednym swym uśmiechem
odbudowujesz na nowo
każdy spalony przeze mnie most

I Twoje oczy zatroskane
i czułe dłonie
otulają moją kruchość
na każdą noc

bym nie roztarła się w pościeli
na proch



Vuohi, 27.01.19

wtorek, 22 stycznia 2019

Zaniedbanie

Z dnia na dzień
powoli tracę siły

nie mam już ochoty
na rozmowę
na dotyk

odechciało mi się jeść
odechciało mi się myć
chyba nie chce mi się nic

i coraz częściej nie jestem w stanie
podnieść rzeczy, która spadnie
podnieść się z łóżka
ani nawet podnieść wzroku

- obumieram -
krok po kroku



Vuohi, 18.01.19

Narcyz

Z papierosem w ustach
spoglądasz na wszystkich z góry

zmiana perspektywy mogłaby Ci zaszkodzić
- jeszcze stałbyś się czuły

i chory na to wszystko
co ja



Vuohi, 19.01.19

środa, 9 stycznia 2019

(nie)możliwości


Gdybyśmy mogli jeszcze kiedyś ze sobą porozmawiać, powiedziałabym Ci, że cały ten czas spędzony z Tobą nigdy mi nie wystarczył.
Że chciałabym móc rozszczepić się w czasie i pozwolić choć cząstce mnie pozostać na zawsze w jednej z naszych pięknych, wspólnych chwil.
Gdybym mogła, cofnęłabym wszystko, co z mojej winy mogło nam zaszkodzić - chociażby po to, by spróbować, jak smakuje życie bez poczucia winy.

Nie potrafię się ze sobą pogodzić.
Moje ciało buntuje się przeciwko mnie samej, bo przecież najpierw ofiarowałam je Tobie, a potem wszystkiemu, co Twoje, pozwoliłam odejść tak okrutnie daleko... Kończyny moje tkwią w odrętwieniu, od tych paru lat, bojąc się poruszyć dla kogokolwiek innego. Mięśnie trwają w nieustannym napięciu, obawiając się ponownego porzucenia. Skóra pali, ilekroć zezwalam na jej dotknięcie...
Dlaczego wtedy pozwoliłam im wszystkim myśleć, że należą nie do mnie, lecz do Ciebie?
Teraz nie potrafię ich z powrotem ze sobą oswoić. Nie rozpoznają we mnie prawowitego właściciela.
Gdybyśmy mogli jeszcze kiedyś ze sobą porozmawiać, poprosiłabym Cię, abyś zwrócił mi moje ciało. Choć wiem, że to nierealne, nie potrafię porzucić nadziei, gdy moja dusza błąka się w niepewności po pustym kokonie z krwi i kości, którym poruszam się po
świecie.

Chciałabym, byś oddał mi moją miłość, którą wylałam w Ciebie do ostatniej kropli, pozwalając uschnąć swym marzeniom.
W zamian dałabym Ci te tysiące wspomnień, którymi zadręczam się co noc.
Dałabym Ci pamięć, która ciąży na sercu, przepełniona Twoim głosem.

Gdybyśmy jeszcze porozmawiali...chciałabym móc poudawać, że znamy się tylko trochę. Że Twoje spojrzenie nigdy nie przeszyło mnie na wylot, a Twoje dłonie nigdy nie otarły się o moje ciało.
Może uwierzyłabym w to na wystarczająco długo - na tyle, by zdążyć się bezboleśnie z Tobą rozstać, by zdążyć odejść na zawsze i nigdy nie zechcieć wrócić...

Gdybyśmy mogli jeszcze kiedyś ze sobą porozmawiać, czy załamałby się Twój głos?
Gdybyś nie pisał, nie posyłał fotografii, a tylko stał naprzeciwko mnie...?
Mój głos załamał się z Twego powodu tak niezliczoną ilość razy...a jednak nie dostatecznie dużo, by kiedykolwiek złamać Twój lodowaty wzrok.

Gdybyśmy mogli jeszcze kiedyś ze sobą porozmawiać, przestałabym może w końcu snuć domysły i bezustannie myśleć, co mogłoby się stać.
Gdybyś tylko zabrał z tą rozmową z powrotem wszystko to, co nie pozwala mi teraz spać.

I może moja miłość wróciłaby do mnie.
I może moja dusza wróciłaby do kochającego ją ciała.
I może ta skorupa, w której tkwię, ponownie stałaby się domem...

...kochającym to, co w sobie ma.

Vuohi, 08.01.19
00:34

Obrażenia

Pierwsze spotkanie z Tobą -
od razu uderzyłeś mi do głowy

(dosłownie, pamiętasz?)


Vuohi, 09.01.19

Artysta

Oblepione śniegiem chodniki trzeszczą -
tak samo, jak trzy lata temu
gdy zacząłeś tworzyć
swój obraz w mojej głowie
i wić sobie bezpieczne gniazdko
na wypadek tęgich mrozów
albo burzy uczuć

- dbałeś o to, by Twoja sztuka
zachowała się wyryta
w moim sercu

teraz śmiało możesz
nazywać się artystą -
ślady Twojej działalności
przetrwały we mnie
mimo wszystko



Vuohi, 08.01.19

niedziela, 6 stycznia 2019

Wady i zalety posiadania dziur w pamięci

Wyraźnie czuję, że wszyscy czekają, aż zapomnę. Radą na każdą łzę jest śmiałe "zapomnij o tym". Pocieszeniem - "kiedyś zapomnisz"...
A z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja posiadanie notesu, w którym każde spotkanie ma swój numer, datę i opis w postaci luźno porozrzucanych, pojedynczych słów.

Jednak żałuję, że nie pisałam pełnymi zdaniami. Teraz nie mogę sobie przypomnieć, co oznaczały "małe złości" czy "nieoglądanie filmu", ledwo pamiętam "obserwowanie sufitu" i "spanie na podłodze", i jak przez mgłę widzę "wspólne rozwiązywanie zadań z matematyki"...

Dręczy mnie myśl, że może gdybym pamiętała dokładniej...mogłabym stawić temu czoła, nie bojąc się utraty wspomnień. Czuję narastający niepokój, gdy coś mi umyka i już nie jestem w stanie pochwycić zdarzeń, które niegdyś tak namacalne, dziś - pozostają jedynie resztkami w mej głowie.
I przeraża mnie myśl, iż jestem z tym sama. Nie mogę zwrócić się do nikogo, kto mógłby mi to wszystko przypomnieć. 

Dzień za dniem, spotkanie za spotkaniem uciekają przez moje dziurawe dłonie, a sny zatrzymują jedynie zdeformowane pozostałości z postaci, jakie pamiętałam.
Jest mi tak ciężko...gdybym tylko mogła usunąć to wszystko bezpowrotnie...ale nie mając świadomości, że tego dokonałam...czy zrobiłabym to? A jeśli tak...to czy pozostałabym sobą?

Z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja również wymyślanie tysięcy zakończeń każdej historii, jaka się wydarzyła. Bo mogło być inaczej, bo mogło być teraz lepiej, bo mogło się obyć bez tylu łez, bo mogło...
A jednak nie potrafię przestać pisać tych scenariuszy i wysyłać ich w próżnię, jak iskierki, mając nadzieję, że kiedyś zabłysną wspólnym światłem i...ześlą mi jakieś rozwiązanie - jedno, proste, bezbolesne...

Jedyna osoba, która mogłaby pamiętać...nie istnieje już. 

Ciało - niby podobne, miejsce zamieszkania, data urodzenia i imię - takie same, ale czas...czas nigdy nie będzie taki sam. Nigdy nie zawróci i nigdy nie zwróci tych, których nam odbiera. Choć przynosi nam coraz więcej - to jednak marne pocieszenie.

Czy naprawdę tak jest i tak być powinno?
- Jesteś młody, każdy to przechodził, zobaczysz, to minie, kiedyś o tym zapomnisz lub będziesz się z tego śmiać...

Zapomnieć? Śmiać się? 
Dorosnąć - znaczy odejść z tego świata do innego...?

Zapominaniu nie sprzyja słuchanie piosenek, których kiedyś się słuchało przez całą noc.
Nie pomaga myślenie o tym, co się wydarzyło tego dnia, dokładnie ileś lat temu. 
I mając pełną tego świadomość - nie pomagam sobie. Jak co roku - myślę. I złoszczę się, że choć poświęcam temu tyle czasu, to jednak...coś i tak zawsze mi umyka. Może to po prostu moja głowa - może ona nie jest w stanie już więcej pomieścić - gdy nowych informacji jest coraz więcej, stare ulegają wyniszczeniu.

Może muszę napisać historię - tu i teraz, tworząc pamiętnik, póki jeszcze pamiętam na tyle, by tworzyć zdania z tych porozrzucanych, pojedynczych słów...może opisanie wszystkiego, pozwoli uwolnić się od ciągłego rozmyślania, by nie zapomnieć.

Może.

Życie nigdy nie daje mi pewności, w sferach poza uczuciami. Nie mogę być pewna swej pamięci, nie mogę polegać na sobie.

Z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja posiadanie zapisanej historii wszystkiego, co się wydarzyło.

I dobrze, że tak właśnie jest.





Vuohi, 06.01.19

Niestrawność

Znów marnuję czas -
nie mogę zasnąć, nie mogę wstać
stygnie mi dzień

więc siądę do zimnego posiłku
dopiero na noc
nie pierwszy raz

nic dziwnego, że potem moje sny
przywołują tylko krew
i zgrzytanie zębów
przez łzy


Vuohi, 05.01.19

Modern Lovers

dwukropek i gwiazdka -
namiętności namiastka

serduszko na czacie
- brak odzewu -
emotikon płacze

wiadomość wyświetlona
o czwartej nad ranem -
odpisać już więcej
nie będzie mu dane:

zablokuj użytkownika -
natychmiast z życia znika.

Nie ma miejsca na radość czy ból -
plik jest zbyt duży, by załadować.


Vuohi, 05.01.19

Specjalista

Moja wizyta tutaj
jest ponoć deklaracją pragnienia
i gotowości do zmiany
w mym postępowaniu i myśleniu
ale proszę mi wybaczyć -
choć chcę się wypowiedzieć
własne ciało mnie powstrzymuje;

oczy zachodzą łzami
głos się załamuje
nie radzę sobie z oddychaniem
- fizjologiczny automat się psuje -
i nagle słów mi na wszystko brakuje


Vuohi, 05.01.19