niedziela, 6 stycznia 2019

Wady i zalety posiadania dziur w pamięci

Wyraźnie czuję, że wszyscy czekają, aż zapomnę. Radą na każdą łzę jest śmiałe "zapomnij o tym". Pocieszeniem - "kiedyś zapomnisz"...
A z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja posiadanie notesu, w którym każde spotkanie ma swój numer, datę i opis w postaci luźno porozrzucanych, pojedynczych słów.

Jednak żałuję, że nie pisałam pełnymi zdaniami. Teraz nie mogę sobie przypomnieć, co oznaczały "małe złości" czy "nieoglądanie filmu", ledwo pamiętam "obserwowanie sufitu" i "spanie na podłodze", i jak przez mgłę widzę "wspólne rozwiązywanie zadań z matematyki"...

Dręczy mnie myśl, że może gdybym pamiętała dokładniej...mogłabym stawić temu czoła, nie bojąc się utraty wspomnień. Czuję narastający niepokój, gdy coś mi umyka i już nie jestem w stanie pochwycić zdarzeń, które niegdyś tak namacalne, dziś - pozostają jedynie resztkami w mej głowie.
I przeraża mnie myśl, iż jestem z tym sama. Nie mogę zwrócić się do nikogo, kto mógłby mi to wszystko przypomnieć. 

Dzień za dniem, spotkanie za spotkaniem uciekają przez moje dziurawe dłonie, a sny zatrzymują jedynie zdeformowane pozostałości z postaci, jakie pamiętałam.
Jest mi tak ciężko...gdybym tylko mogła usunąć to wszystko bezpowrotnie...ale nie mając świadomości, że tego dokonałam...czy zrobiłabym to? A jeśli tak...to czy pozostałabym sobą?

Z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja również wymyślanie tysięcy zakończeń każdej historii, jaka się wydarzyła. Bo mogło być inaczej, bo mogło być teraz lepiej, bo mogło się obyć bez tylu łez, bo mogło...
A jednak nie potrafię przestać pisać tych scenariuszy i wysyłać ich w próżnię, jak iskierki, mając nadzieję, że kiedyś zabłysną wspólnym światłem i...ześlą mi jakieś rozwiązanie - jedno, proste, bezbolesne...

Jedyna osoba, która mogłaby pamiętać...nie istnieje już. 

Ciało - niby podobne, miejsce zamieszkania, data urodzenia i imię - takie same, ale czas...czas nigdy nie będzie taki sam. Nigdy nie zawróci i nigdy nie zwróci tych, których nam odbiera. Choć przynosi nam coraz więcej - to jednak marne pocieszenie.

Czy naprawdę tak jest i tak być powinno?
- Jesteś młody, każdy to przechodził, zobaczysz, to minie, kiedyś o tym zapomnisz lub będziesz się z tego śmiać...

Zapomnieć? Śmiać się? 
Dorosnąć - znaczy odejść z tego świata do innego...?

Zapominaniu nie sprzyja słuchanie piosenek, których kiedyś się słuchało przez całą noc.
Nie pomaga myślenie o tym, co się wydarzyło tego dnia, dokładnie ileś lat temu. 
I mając pełną tego świadomość - nie pomagam sobie. Jak co roku - myślę. I złoszczę się, że choć poświęcam temu tyle czasu, to jednak...coś i tak zawsze mi umyka. Może to po prostu moja głowa - może ona nie jest w stanie już więcej pomieścić - gdy nowych informacji jest coraz więcej, stare ulegają wyniszczeniu.

Może muszę napisać historię - tu i teraz, tworząc pamiętnik, póki jeszcze pamiętam na tyle, by tworzyć zdania z tych porozrzucanych, pojedynczych słów...może opisanie wszystkiego, pozwoli uwolnić się od ciągłego rozmyślania, by nie zapomnieć.

Może.

Życie nigdy nie daje mi pewności, w sferach poza uczuciami. Nie mogę być pewna swej pamięci, nie mogę polegać na sobie.

Z całą pewnością zapominaniu nie sprzyja posiadanie zapisanej historii wszystkiego, co się wydarzyło.

I dobrze, że tak właśnie jest.





Vuohi, 06.01.19

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz