W zgięciach łokci, pod kolanem
gdzieś za uchem, między palcami
pozostały nieproszone resztki
Twoich wpleceń, wtuleń, wkłuć -
z pierwszą różą od Ciebie
otrzymałam to mrowienie kończyn
przyjemne mdłości
skurcze w piersi i podbrzuszu
zapach zimo-wiosny
Nieprzemijalne pojęcie czasu
nabyte przez złączenia naszych ciał
niezatapialne muśnięcia dłoni
opływające skóry kształt
niezmywalne kolory nocy
wsunięte pod powieki
- nie wypuszczę ich z mych objęć
choć ich świat dziś tak daleki...
Ostatni płatek opada ze spokojem
pogodzony z własnym losem
płynący bez przerwy czas
rozmywa niegdyś ostre kolce
rozplątuje wszelkie nici
wiążące liść z łodygą
pod jego czujnym wzrokiem
nasze dni na zawsze giną
Vuohi, 13.04.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz