Przywykłam do tęsknoty
gdy od dziecka brakowało mi Twych ramion
nauczyłam się trzymać język za zębami
choć zawsze była jątrzącą się raną
Dziś, gdy mnie odwiedzasz lub odbierasz z pociągu
radość, jak małe dziecko, wybiega prosto z mego serca
rzuca się Tobie na szyję, a ja tłumię szloch
łzę ze wzruszenia, że nareszcie...
I nie znam człowieka silniejszego od Ciebie, Tato
- ojcowie już chyba tak mają -
tyle miłości, cierpienia, pogrzebanych nadziei
połyskuje w Twoich oczach, a usta
na przekór rozciągają się w uśmiechu:
- Jesteś, moje dziecko -
i już wszystko jest w porządku
i już wszystko jest na miejscu
Vuohi, 03.09.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz