czwartek, 3 września 2020

T.

Przywykłam do tęsknoty
gdy od dziecka brakowało mi Twych ramion
nauczyłam się trzymać język za zębami
choć zawsze była jątrzącą się raną

Dziś, gdy mnie odwiedzasz lub odbierasz z pociągu
radość, jak małe dziecko, wybiega prosto z mego serca
rzuca się Tobie na szyję, a ja tłumię szloch
łzę ze wzruszenia, że nareszcie...

I nie znam człowieka silniejszego od Ciebie, Tato
- ojcowie już chyba tak mają -
tyle miłości, cierpienia, pogrzebanych nadziei
połyskuje w Twoich oczach, a usta
na przekór rozciągają się w uśmiechu:

- Jesteś, moje dziecko -
i już wszystko jest w porządku
i już wszystko jest na miejscu


Vuohi, 03.09.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz