Moje osiedle cuchnie zgnilizną w upalne dni
od zeszłego roku na chodniku leżą moje słowa
trzewia wyprute w rozpaczy rozkładają się powoli
z uporem chcąc zachować pozory życia
od zeszłego roku na chodniku leżą moje słowa
trzewia wyprute w rozpaczy rozkładają się powoli
z uporem chcąc zachować pozory życia
Beznamiętnie mijam spleśniały owoc mojej szczerości
niepotrzebnie zainfekowanej przez emocje
pulsujące wrzącą krwią w każdej kończynie
Tamta rozmowa przez telefon
sprawiła że odcięłam sobie rękę wyciągnęłam oko
z oczodołu rozgniotłam je jak ślimaka bez skorupy
wtarłam w chodnik z rezygnacją
Porzuciłam ten kawałek siebie w najbliższej okolicy
na wypadek gdyby zechciał wrócić
doczołgać się do mnie i z powrotem przywrzeć
do tego zepsutego złą miłością ciała i ducha
w upalne dni moje osiedle cuchnie zgnilizną
a ja się zaciągam
wspominam
rozgrzebuję rany
a ja się zaciągam
wspominam
rozgrzebuję rany
Vuohi, 11.06.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz