To zaszczyt - być czyjąś pierwszą miłością,
boleśnie wkłuć się dziewiczą strzałą,
zmącić niewinne zmysły.
I wielka odpowiedzialność - być pierwszą miłością:
już na zawsze pozostaje się złączonym,
bo tej pierworodnej nici zerwać się nie da;
można jedynie zapomnieć, skąd ruchy takie, a nie inne,
jakby ktoś pociągał za sznurki.
boleśnie wkłuć się dziewiczą strzałą,
zmącić niewinne zmysły.
I wielka odpowiedzialność - być pierwszą miłością:
już na zawsze pozostaje się złączonym,
bo tej pierworodnej nici zerwać się nie da;
można jedynie zapomnieć, skąd ruchy takie, a nie inne,
jakby ktoś pociągał za sznurki.
Dręczy mnie to pytanie - więc która miłość była pierwsza?
Ktoś powiedział, że tak kocha się tylko raz,
ale nie umiem się zgodzić.
Nie pamiętam czasów, w których bym miała serce zamknięte,
nie pamiętam innej miłości, niż ta obecna, zawsze największa...
Zawsze najprostsza, mająca korzenie
w codziennym uwielbieniu kolorów nieba, zapachu kwiatów;
bo tak samo się kocha czyjś uśmiech - nieprzerwanie,
a zarazem ciągle od nowa, odnajdując nowe zmarszczki...
Dlaczego więc to zakochanie, zauroczenie,
miałoby wartość mieć mniejszą,
gdy z całych sił, z wszystkich kończyn i głębin myśli
to jedno uczucie wypływa...?
To zaszczyt - być człowiekiem, i kochać, to radość,
spleciona z bólem, troską, nadzieją, tęsknotą.
I wielka odpowiedzialność - kochać i być kochanym,
tak myślę, bo przecież nic na tym świecie
nie istnieje bez śladu;
wszyscy jesteśmy w tę miłość wplątani.
Vuohi, 02/07.06.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz