Świat mojej mamy pachnie jak puder w perłach
i perfumy Sunflowers — tak pachniały też niegdyś niedziele;
mama miała turkusową sukienkę w statki,
i gdy chodziła — pływały, żagle poruszał wiatr.
i perfumy Sunflowers — tak pachniały też niegdyś niedziele;
mama miała turkusową sukienkę w statki,
i gdy chodziła — pływały, żagle poruszał wiatr.
Tata używał balsamu po goleniu (teraz nosi brodę),
w szafie ma kolekcję wzorzystych krawatów,
a do kościoła ubierał się odświętnie; paradował
w oparach z żelazka stojącego w kuchni.
Na schodach świątyni był cień i było słońce,
a w deszczowe dni oglądałam obrazy
na jej wewnętrznych ścianach, gabloty z biżuterią
dla Matki Boskiej.
Wracając ze mszy, wybierałam drogę z mostkiem;
na trzy-czte-ry prawa dłoń mamy i lewa dłoń taty
pomagały mi wzbić się w powietrze i już po chwili
jak wróżka lub królowa łabędzi leciałam przed siebie.
Zachowałam w sercu nasze wspólne niedziele,
miłość rodziców zamknęłam pod skórą.
Coraz dalej nam dziś do kościoła, coraz dalej do siebie,
choć może nigdy nie byliśmy bliżej, niż teraz...?
Pielęgnuję ten obraz rodzinny i wierzę
w Kochających Ojca i Matkę, i że życie pozwoli
mieć synów i córki, i że tamte niedziele
wrócą i będą dla nas codziennie
pachnieć kwiatami, dodawać skrzydeł,
niestrudzenie i nieprzerwanie
budować Dom.
Vuohi, 30.05.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz