To majowe powietrze ma kształt Twojej dłoni - jeszcze
nie zapomniałam. Kwieciem snuje się przez pierś, jak sen,
myśl o Tobie - nieprzyjemnie się unoszę, żołądek skacze w górę.
Cień pojedynczy, a jednak dwie nogi mam, dwie ręce, jak na przekór
temu, że Ty jeden trzymałeś mnie przy sobie
- wbrew nam obojgu, zbyt długo...
nie zapomniałam. Kwieciem snuje się przez pierś, jak sen,
myśl o Tobie - nieprzyjemnie się unoszę, żołądek skacze w górę.
Cień pojedynczy, a jednak dwie nogi mam, dwie ręce, jak na przekór
temu, że Ty jeden trzymałeś mnie przy sobie
- wbrew nam obojgu, zbyt długo...
A może to ja trzymałam się kurczowo, jak kotwica dna, tracąc dech,
wszystko, co naprawdę kochałam, odpłynęło w dal,
wypłynęły na powierzchnię lekkie myśli, został tylko ciężar i ból
- jednak ten świat na dole, taki niebieski, w pewien sposób spokojny,
potrzebny...
Utop mnie, jeśli musisz, ale życia we mnie nie zgasisz;
póki mam w sobie pamięć o Słońcu, nie spowije mnie ciemność zupełna.
Utop mnie, jeśli jeszcze potrafisz, ale pewnie już wiesz:
nie masz tej mocy nade mną, co dawniej,
choć jeśli wyciągniesz ponownie swą dłoń kwiecistą, majową
przygarnę do siebie płacząc,
po raz setny - (nam) wybaczę.
Vuohi, 11.05.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz