Co wiosnę wpuszczam Cię do serca
raz po raz promień rozcina mi pierś
rok w rok przeżywam święto i żałobę
codziennie jestem gotowa
na narodziny i śmierć
raz po raz promień rozcina mi pierś
rok w rok przeżywam święto i żałobę
codziennie jestem gotowa
na narodziny i śmierć
Ty nie przychodzisz pod moje dłonie
stojące w miejscu jak dwie wieże
brama zawsze otwarta czasem tylko
pogoda jest niekorzystna
słońce i księżyc niezmiennie lśnią
W moich źrenicach
odbija się blask wszystkich tych godzin
które płynęły iskrami przez nasze ciała
moje usta jeszcze nie odnalazły
swego pierwotnego kształtu
Odcisnąłeś się w nich mocno i bezpowrotnie
więc rok w rok wsiadam do tego samego wagonu
pozwalam sobą targać na boki unosić się
i upadać na zmianę aż do mdłości
potrzebuję tej iluzji skrzydeł by latać
by żyć
Vuohi, 23.05.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz