Ludzie krzyczą dziś tak głośno...że już nikt ich nie słyszy.
Jestem niebem, którego błękit przeminął.
Jestem wypaloną trawą i zapachem niszczycielskiego ognia.
Skaczę z samego szczytu, by móc przed śmiercią ten jeden raz poczuć, jak smakuje życie. Potrafię wzlecieć ponad chmury, odbijając się od betonu.
Ludzie płaczą dziś tak prawdziwie, że śmiech staje się kłamstwem.
Jestem ostrzem, do którego powracasz w każdej chwili zwątpienia.
Jestem krwią, która szumi w twych żyłach, tylko po to by kiedyś wytrysnąć z twego nadgarstka i zalać szkarłatem zimną posadzkę. Jestem krwią, którą wchłonie cierpka ziemia pod twymi stopami.
Jestem narkotykiem, który sprawia ci ból, gdy za nim tęsknisz. Więc to prawie tak, jakbym była człowiekiem, jakbym była ludzka...poprzez zadawanie cierpienia.
Ludzie cierpią tak przez całe życie, że śmierć jest pięknym odpoczynkiem.
Jestem twoim znienawidzonym odbiciem w lustrze.
Jestem deszczem, rozbijającym się o ostrość tego szorstkiego świata.
Płaczę nad wami wszystkimi, swoimi łzami zmywając wasze. Usypiam, wraz z nadejściem poranka.
Żyję, choć życie jest umieraniem. Chociaż jest absurdem.
Chociaż jest takie piękne...
Ludzie upadli aż tak nisko, że górują nad nimi larwy pasożytów.
Jestem szeptem, który koi twój lęk, i który wwierca się w twój umysł.
Jestem gorącą, rubinową wodą, otulającą rozdygotane ciało, gotowe by odejść.
I przemijam. Przemijam jak wszystko na tym świecie.
Zabij mnie delikatnie i szybko.
Niech to będzie ukłucie.
Zabijaj mnie brutalnie i powoli.
Niech to będzie tortura.
Nafaszeruj moje wyschnięte gardło garściami prochów, wydrąż tunele w mojej skórze, wydrap moje oczy słonymi łzami, uduś mnie wspomnieniami. I pozwól mi patrzeć, jak opuszcza mnie życie.
Jak wypełnia się słodkie suicidium, jak się spełnia moje odwieczne marzenie...
Moje życzenie śmierci.
Vuohi
Jestem niebem, którego błękit przeminął.
Jestem wypaloną trawą i zapachem niszczycielskiego ognia.
Skaczę z samego szczytu, by móc przed śmiercią ten jeden raz poczuć, jak smakuje życie. Potrafię wzlecieć ponad chmury, odbijając się od betonu.
Ludzie płaczą dziś tak prawdziwie, że śmiech staje się kłamstwem.
Jestem ostrzem, do którego powracasz w każdej chwili zwątpienia.
Jestem krwią, która szumi w twych żyłach, tylko po to by kiedyś wytrysnąć z twego nadgarstka i zalać szkarłatem zimną posadzkę. Jestem krwią, którą wchłonie cierpka ziemia pod twymi stopami.
Jestem narkotykiem, który sprawia ci ból, gdy za nim tęsknisz. Więc to prawie tak, jakbym była człowiekiem, jakbym była ludzka...poprzez zadawanie cierpienia.
Ludzie cierpią tak przez całe życie, że śmierć jest pięknym odpoczynkiem.
Jestem twoim znienawidzonym odbiciem w lustrze.
Jestem deszczem, rozbijającym się o ostrość tego szorstkiego świata.
Płaczę nad wami wszystkimi, swoimi łzami zmywając wasze. Usypiam, wraz z nadejściem poranka.
Żyję, choć życie jest umieraniem. Chociaż jest absurdem.
Chociaż jest takie piękne...
Ludzie upadli aż tak nisko, że górują nad nimi larwy pasożytów.
Jestem szeptem, który koi twój lęk, i który wwierca się w twój umysł.
Jestem gorącą, rubinową wodą, otulającą rozdygotane ciało, gotowe by odejść.
I przemijam. Przemijam jak wszystko na tym świecie.
Zabij mnie delikatnie i szybko.
Niech to będzie ukłucie.
Zabijaj mnie brutalnie i powoli.
Niech to będzie tortura.
Nafaszeruj moje wyschnięte gardło garściami prochów, wydrąż tunele w mojej skórze, wydrap moje oczy słonymi łzami, uduś mnie wspomnieniami. I pozwól mi patrzeć, jak opuszcza mnie życie.
Jak wypełnia się słodkie suicidium, jak się spełnia moje odwieczne marzenie...
Moje życzenie śmierci.
Vuohi
Ludzie płaczą dziś tak prawdziwie, że śmiech staje się kłamstwem.
OdpowiedzUsuńPłaczę nad wami wszystkimi, swoimi łzami zmywając wasze.
...to jak słowa pana życia i śmierci, stworzyciela, który nie ma już pomysłu na ratowanie ludzi! ;_;