piątek, 25 grudnia 2015

Szklana

porowate naczynka osiadłe wiankiem na czole
w skupieniu trzymają dniami i nocami
więc zastanawiam się mimowolnie
czym w ogóle jestem gdy niczym jestem
dla tego dla którego wszystkim być chciałam
i czy to NIC zupełnie nic nie oznacza

zamglone pocałunki okradzione z przyszłości
w beznadziei trzymają dniami i nocami
więc płaczę nad stogiem słów
w którym igiełki prawdy znaleźć nie umiem
może więc nie ma i nie było NICZEGO nigdy
nawet gdy zapewniał, że to NIC pokochał

zardzewiałe płuca zapadłe do wnętrza trumny
nagiego zziębniętego ciała
w pajęczynę rozpaczy obrosły gęstą
a wrony obsiadły koronę drzewa mych snów
i dziobać zaczęły każde słówko zaplątane
w parafinowe pukle pragnień zbyt kruchych by przetrwać

bez miłości jego szklanej




Vuohi, 19/20.11.15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz