sobota, 30 kwietnia 2016

Czasami...

Czasami się boję, że jeszcze Cię pragnę
i tęsknię do barw wspomnień tamtych lat
boję się, że możesz mi być potrzebny
i wydzieram na jawę nasze dawne sny

Słowem, które najbardziej pasuje
do taszczenia Cię przez serce
i trzymania usilnie w mym życiu
na zawsze pozostanie "żałuję"

Żałuję, żałuję i...tęsknię
z czego ostatnie, czasami jest najsilniejsze

I cholernie się boję mocy tego słowa
bo kiedyś potrafiłoby wpędzić mnie pod ziemię
a gdy się go wyparłam i wypaliłam jego kształt
głęboko wyryło w mej skórze swe znaczenie

Czasami się boję, że jeszcze Cię potrzebuję
żebyś mi w życiu wydrążył tunele
tak realne, jak resztki blizn na ciele
i choć jeden raz...byś był naprawdę...prawdziwy

Bo boję się, że nie było Cię nigdy
i zabić mnie chciały jakieś urojenia
a kochałam Cię mimo odległości
jedynie przez chore i stęsknione...

Wyobrażenia


Vuohi, 30.04.16

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wychodząc

Wychodzę
czując się jak ziemia po burzy
jak morze gdy sztorm umilknie
napełniona po brzegi dotykiem

Rozbite fale energii
wciąż roznoszą mi się po ciele
powielając ścieżki Twych dłoni
pokrywając mnie szeptów echem

Gdy jesteśmy
spragnieni siebie niebezpiecznie
nasze oddechy głodne i nielekkie
plączą się osiadając na ustach

I wówczas świat przestaje istnieć
każdy dźwięk i kształt się rozmywa
tonę w Twym spojrzeniu bezmyślnie
oczami w bezruchu mnie trzymasz

Nie mogąc drgnąć
od drżeń natężenia się rozpadam
i nie mogąc się poruszyć
każdy ruch na części rozkładam

Ciemność odchodzi
dzień nadciąga ze snem na ramionach
gdy się choć o centymetr odsuwasz
nie potrafię zasnąć stęskniona

A potem wychodzę
czując się jak ziemia po burzy
jak morze gdy sztorm umilknie
napełniona po brzegi dotykiem

I brak mi Twoich słów
wciśniętych w moją skórę
i brak mi Ciebie już
ledwo wychodzić muszę


Vuohi, 24.04.16

czwartek, 21 kwietnia 2016

Teatry Popękane

O tej porze dnia
bezwstydnie ścigam sny
w których jesteś Ty

Oto ja - na jawie gram
na mej masce słońca żar
a światła kryją łzy

Kiedy znów pozwiedzamy
Teatry Popękane...
och, zostań, nie uciekaj!
Zagraj dla mnie jeszcze raz

O tej porze nocy
moje dłonie nagle stają się
lodowate i pomarszczone

Kiedy znów pozwiedzamy
Teatry Popękane...?
och, zostań, nie uciekaj!
Zagraj na mnie jeszcze raz

Scena snów:
dotykasz moich ust...
upadam do Twych stóp...
I zgniatasz mnie

W mym Teatrze Popękanym


Vuohi
(04.10.15)


środa, 20 kwietnia 2016

Cud

Ach, gdybyś poznał mnie tamtej Jesieni...

Nieudolnie, na siłę wyrywałam się z ramion niekochających, zakłamanych. Szarpiąc się, porozcinałam skórę tu i ówdzie, sądząc, że warto...że nie da się inaczej...że ja nie potrafię...
Co rano na chwilę zasypiałam, wyczerpana, przypominając zmiętą, papierową kulkę - białą, cienką i skuloną, od wyginania się na wszystkie strony...Gdybyś mnie taką zobaczył, prawdopodobnie byś się przestraszył. Nie w sposób, który nakłania kogoś, do wyciągnięcia pomocnej dłoni, ale w ten, który nakazuje się odsunąć najdalej jak się da.

Lecz...gdybym poznała Cię tamtej Jesieni...

Być może już wtedy pojęłabym, jak bezcelowe i pozbawione sensu są moje drgania niespokojne...Po cóż słałam Światła w stronę Jego Ciemności, nigdy niezdolnej mnie wysłuchać, ogarnąć, pojąć...?
Za to Ty starałbyś się do skutku, tak, jak do tej pory. Do starcia ust i powiek, bez końca usiłujesz wszystko zrozumieć...
Między innymi przez to czasami mam wrażenie, że dosłownie...z nieba wyśnionego mi spadłeś.

Bo tamtej Jesieni...

Przybiłam swój cień do Muru, którego zburzyć nie mogły żadne błagania, uderzenia, ani łkania. Uwierzyłam, że obrastające go wonne, wielobarwne kwiaty, otulą mnie swą delikatnością, że za ich zasłoną, kryje się Ogród, gdzie cząstkę siebie odnajdę...
Lecz tkwiła tam zaledwie gnijąca resztka mego ciała; porozrzucane części, których dotknął, wziął sobie na własność...i popsuł.
Otwierałam sobie rany, zamykałam oczy, zawiązywałam usta, zatykałam uszy...na siłę.
Gapiąc się w sufit, widziałam rzeczy niestworzone, wsłuchiwałam się w szepty łóżka pode mną, czując na sobie dłonie Strachu, dłonie Nocy, i depczące mnie Tęsknoty stopy...
Nie znaczyłam nic a nic.
Nie byłam inna. Nie byłam wyjątkowa, szczególna, ważna, istotna, potrzebna.
I chyba nie byłam w c a l e.

A gdybyśmy poznali się tamtej Jesieni...
Uwierzyłabym już wtedy, że Cuda są na Ziemi.

Lecz teraz już nieważne, nieważne kiedy, bo warto było czekać, wyczekiwać nieznanego. Nie porzucać ostatniego strzępka Nadziei, przylepionego do pleców niczym plaster, na ranie po wyrwanym skrzydle...

Bo wyszłam z domu pewnego styczniowego wieczoru i uderzył mnie chłód wprost otrzeźwiający. Powietrze nieustannie trzymało w sobie metaliczny zapach perfum i papierosów, a świat wokół zdawał się zanikać ilekroć spoglądałam w Twoje oczy.
Czasami śnieg wydawał mi się cieplejszy, odbijając ton Twojego głosu.

I wiesz...wówczas i we mnie coś stopniało.

I dobrze, że nie znałeś mnie tamtej Jesieni.


Vuohi, 20.04.16

Niebo Samotne (Piosenki pisane Jesienią 2015)

Słucham, jak ziemia drży:
Pohukują cicho budynki...
Miasto zbyt szare, by żyć,
Wystrojone w martwe pomniki.

Wracam do szczeliny swej;
Wchodząc, wieszam się na drzwiach
I trwonię słodkość, której marność
Najdotkliwiej się wpaja
W skóry mej załamania...

Od ciężkości na barkach, osuwam się w dół
Leżąc tak, i leżąc, chyba pękam na pół...
Rdzewieję i milczę, a w kącie siedzi sen,
Przywołuje mnie do siebie;

Jego blaski niewyraźnie
W nienasyconą się rzucają wyobraźnię,
I oczy zamykam, uciekam i znikam,
Nie ma mnie, nie ma mnie...

A za oknem...
A za oknem
Niebo
wykrwawia się
Samotne.

Vuohi
(08.05.15/jesień)

niedziela, 17 kwietnia 2016

William Butler Yeats - Pragnący Niebios Szat

Gdybym miał Niebios ozdobne szaty,
Utkane ze złotych i srebrnych świateł,
Błękitem przyćmione, cieniste szaty,
Z nocnych i lekkich niby pół-świateł,
Rozpostarłbym te szaty pod Twymi stopy…
Lecz ja, będąc biedny, mam tylko swoje sny,
Więc swoje sny wykładam pod Twe stopy;
Krocz delikatnie, gdyż wstępujesz na me sny.


(Tytuł oryginału: He Wishes for The Cloths of Heaven
Przełożyła: Magdalena Kozioł)
Vuohi, 13.04.16

czwartek, 14 kwietnia 2016

Pokolenie

Ach, jacy jesteśmy nowocześni
serce pakujący w "mniejsze od trzy"
w dwukropek i nawias
swe uśmiechy i łzy
i tacy pospieszni
bez czasu na słowa
wciskający klawisz
jakby to była cała rozmowa
byleby tylko uczucia schować
tacy przestraszeni
nie zaglądający
w głąb niczyich źrenic
niby niewzruszeni
wewnątrz pękający
Pokolenie Znieczulonych Treści
Ach, tacy jesteśmy nowocześni

Vuohi, 14.04.16

środa, 13 kwietnia 2016

Odpływ

Niech mnie porwie z brzegu Niepamięć
Niech Zapomnienia przykryją fale
Niech Twoje oczy na dno mnie cisną
Zanim znów zapragnę, zatonąć chcę...

Odcięłam swoje nogi, by pozbyć się Kotwic
Odrzuciłam morze łez, aby dotrzeć na Brzeg;
Oto stoję na mglistej krawędzi skalistej,
A ostry wiatr ku burzącej się Czerni mnie pcha

Milczałeś przez wieki niczym góra lodowa...
Dziś fala przypływu w swych ramionach Cię chowa
I wołasz mnie, spieniony, głosem roztopionym
Gotów, by skinieniem połamać choćby mój Maszt...

Przez moje żyły toczy się Atrament;
Wchłonęłam wszystkie słowa zapisane
Wypełniło mnie słone pożegnanie
I chciałabym potargać każdy Twój list...

Niech mnie zmyje z brzegu ten Odpływ
Zabierze z sobą w serce Tęsknoty
Niech mnie uciszy na zawsze ten Chłód;
Zanim zapragnę...zatonąć chcę znów.




Vuohi, 13.04.16

wtorek, 5 kwietnia 2016

Noce

Czy przeminęły już na zawsze, bezpowrotnie te noce
w których starałam się wtopić w biel ścian,
zespoić kości swoje z marmurowym chłodem,
byleby zniknąć, choć na chwilę, byleby nie istnieć...?
Czy odeszły na dobre, czy może wrócą niebawem,
bym dławiła się ponownie ich ciężarem...?

Łzawe zacierając ślady, oddalam się powoli,
rozmywam się na tle niepokoju lat ostatnich;
lat szorstkich, lodowatych, z przebłyskami słońca,
pośród gęstwiny zakłamanych i łkających nocy.
Pamiętając, że mój zachód mój był przecież tak blisko,
uwierzyć dziś w jego pragnienie...nie potrafię.

Czy przeminęły już na zawsze, bezpowrotnie te noce,
czy odeszły na dobre, czy może wrócą znów niebawem,
by mnie spalić swym lodowatym żarem...?
Wypruję je, wypluję, nie zechcę snu dla nich porzucić,
uparcie na wschód, ku świtom będę przeć
choćby mi ciemność świat pożarła...nie mogę już spojrzeć wstecz.

Vuohi