wtorek, 5 kwietnia 2016

Noce

Czy przeminęły już na zawsze, bezpowrotnie te noce
w których starałam się wtopić w biel ścian,
zespoić kości swoje z marmurowym chłodem,
byleby zniknąć, choć na chwilę, byleby nie istnieć...?
Czy odeszły na dobre, czy może wrócą niebawem,
bym dławiła się ponownie ich ciężarem...?

Łzawe zacierając ślady, oddalam się powoli,
rozmywam się na tle niepokoju lat ostatnich;
lat szorstkich, lodowatych, z przebłyskami słońca,
pośród gęstwiny zakłamanych i łkających nocy.
Pamiętając, że mój zachód mój był przecież tak blisko,
uwierzyć dziś w jego pragnienie...nie potrafię.

Czy przeminęły już na zawsze, bezpowrotnie te noce,
czy odeszły na dobre, czy może wrócą znów niebawem,
by mnie spalić swym lodowatym żarem...?
Wypruję je, wypluję, nie zechcę snu dla nich porzucić,
uparcie na wschód, ku świtom będę przeć
choćby mi ciemność świat pożarła...nie mogę już spojrzeć wstecz.

Vuohi


1 komentarz: