niedziela, 31 lipca 2016

Echo

Postanowiłam sobie, że prędzej umrę,
niż mnie uczucia opuszczą zupełnie
i prędzej w dębową wcisną mnie trumnę,
niż moje serce lawina obejmie...

Tymczasem błądzę po pustych alejach,
szukając czegoś, co mnie poruszy
i sunę w głąb Twojego spojrzenia,
lecz nie ma już w nim tej samej duszy...

I wszystko wydaje się być dobrze:
moje rany się goją cichutko,
staram się stłumić łkające zorze
i wiatry tęsknot trzymać krótko...

Ale słyszę nieustannie się łamiące
mosty między naszymi myślami;
i chcę zatrzymać z nurtem płynące
konstrukcje zwane marzeniami

I jestem bezsilna wobec ich krzyku:
sama nie zdołam zbudować niczego...
Wołam Cię łzami niewidzialnymi,
lecz Ty śmiejące się odsyłasz mi...echo.


Vuohi, 31.07.16 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Bliżej

Oparzyłam się o krawędź Twojego oddechu,
wsuniętego gdzieś za moim uchem,
i zacisnęłam palce, by przysunąć Cię...
jeszcze bliżej.

W walce z samą sobą, o uciszenie serca
przegrałam prędzej niż zwykle;
uwiodła mnie nieznana słodycz przegranej,
w zespoleniu nas podtrzymującej

I teraz językiem tylko jestem,
co żarzące się krople i iskry zbiera
ze zroszonej Twojej skóry...

I teraz żebrami tylko jestem,
na których się pragnienie Twoje opiera,
zrodzone z mgieł purpury...

Odważyłam się przed Tobą powieki otworzyć;
obnażyłam się przed Tobą z moich lęków chorych
i zaciskam palce rozpaczliwie, byleby Cię mieć...
jeszcze bliżej.

Lecz to wszystko na nic, to nie wystarczy;
odsuwasz się dalej, im mocniej pragnę
i choćbym dotarła do dna Twoich źrenic,
nie mogłabym przecież uczuć odmienić

I teraz pościelą tylko jestem,
ciężką od łez i po brzegi pełną
tęsknoty urojonej

I teraz śladami tylko jestem
palców, co zaciśnięte zdrętwiały
w pozie zatrwożonej

Bo zapragnęłam Cię czuć...
jeszcze bliżej.


Vuohi, 24.07.16

niedziela, 17 lipca 2016

Dotykiem

W Twoich ustach poszukuję
malinowych miękkich słów
językiem ścieżki powielam
na podniebieniu snów

Z każdym wdechem wyczekuję
smaku zdań spod Twojej skóry
w gęstwinie rzęs splecionych
tkwią łez strofy upragnione

Chciałabym potrafić zbudzić
przygasły w Tobie płomień
pragnienia słów utkanych
z naszych myśli objęć

Lecz Ty stajesz się niemową
przezroczystym cichym stawem
i nie zmarszczy żadne słowo
gładkiego lustra Twojej twarzy

Już tylko dotykiem potrafisz
drżenie wersów wtopić we mnie
i gwałtownym ruchem dłoni
każde ciepłe słowo zdejmiesz

I tym dotykiem tylko jeszcze
chce Ci się mnie rozumieć
w Twoich oczach brak już miejsca
na wiersz drzemiący w mojej skórze


Vuohi, 17.07.16

sobota, 16 lipca 2016

Porcelana

Rozbiłeś mnie niczym porcelanę
szeptami i echem drżeń głosu
rozpadłam się w dolinie ramion
czując Cię do szaleństwa

Nie rozpoznaję żadnego kształtu
ciemność wokół pożarła świat cały
oprócz białej słodyczy Twej skóry
jaśniejącej mi do bólu przed oczami

Rozlewa się po mnie bicie Twego serca
we włosy mam wplątany każdy oddech
już tęsknota po brzegi powiek mnie wypełnia
choć kroplami na skórze do Ciebie przylegam

Gubią się gdzieś nasze dłonie i kolana
szukam nas oczami zaparowanymi
fala gorąca na części mnie rozkrawa
rozbijam się Tobie niczym porcelana


Vuohi, 16.07.16


niedziela, 3 lipca 2016

Pościel

W pościeli mojej skóry
drzemiesz ciągle jeszcze
pachnę Tobą jak po burzy
powietrze pachnie deszczem

Chciałam się Ciebie pozbyć
z żył wycisnąć resztki głosu
wyciąć z myśli Twoje oczy
i wyczesać palce z włosów

Linie się wspinają po mnie
pętlą chcą być wokół szyi
zdobią biodra brzuch i żebra
ciało zaklęte ustami Twymi

Chcę wyskrobać to uczucie
wydłubać do samego dna
może pusta będę lżejsza
niespełnienia zrzucę głaz

Już nie będę się naprzykrzać
krzycząc w twarzy Twojej kamień
nie poskarżę się na samotność
tęsknotę zepchnę w niepamięć

Niech rozerwie mnie ulewa
posklejana z łez wczorajszych
poukładam się dla Ciebie
o spojrzenie będę walczyć

O ten wzrok wpisany w serce
który kiedyś mi ofiarowałeś
i o zapach wciąż napełniający
pościel mojej skóry żarem


Vuohi, 03.07.16

piątek, 1 lipca 2016

Brak

Wypatruję Ciebie za każdym rogiem
pod każdą ścianą i w cieniu drzewa
szukają uparcie me oczy zmęczone
a Ciebie - tak samo uparcie - nie ma

Wsłuchuję się każde drżenie i szelest
wiatr w szczelinach okiennic szepcze
nie mogę zasnąć wyczekując Ciebie
noce i dnie są zbyt długie i cierpkie

Wydrapuję sobie ran coraz więcej
próbując znaleźć pod skórą miejsce
w którym się może teraz schowałeś
lecz Ciebie nie ma - nigdzie i wcale

Wypatruję Ciebie za każdym rogiem
świat bez smaków barw i znaczenia
szukają uparcie me usta spragnione
a Ciebie - tak samo uparcie - nie ma.



Vuohi, 01.07.16