poniedziałek, 25 lipca 2016

Bliżej

Oparzyłam się o krawędź Twojego oddechu,
wsuniętego gdzieś za moim uchem,
i zacisnęłam palce, by przysunąć Cię...
jeszcze bliżej.

W walce z samą sobą, o uciszenie serca
przegrałam prędzej niż zwykle;
uwiodła mnie nieznana słodycz przegranej,
w zespoleniu nas podtrzymującej

I teraz językiem tylko jestem,
co żarzące się krople i iskry zbiera
ze zroszonej Twojej skóry...

I teraz żebrami tylko jestem,
na których się pragnienie Twoje opiera,
zrodzone z mgieł purpury...

Odważyłam się przed Tobą powieki otworzyć;
obnażyłam się przed Tobą z moich lęków chorych
i zaciskam palce rozpaczliwie, byleby Cię mieć...
jeszcze bliżej.

Lecz to wszystko na nic, to nie wystarczy;
odsuwasz się dalej, im mocniej pragnę
i choćbym dotarła do dna Twoich źrenic,
nie mogłabym przecież uczuć odmienić

I teraz pościelą tylko jestem,
ciężką od łez i po brzegi pełną
tęsknoty urojonej

I teraz śladami tylko jestem
palców, co zaciśnięte zdrętwiały
w pozie zatrwożonej

Bo zapragnęłam Cię czuć...
jeszcze bliżej.


Vuohi, 24.07.16

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz