W Twoich ustach poszukuję
malinowych miękkich słów
językiem ścieżki powielam
na podniebieniu snów
Z każdym wdechem wyczekuję
smaku zdań spod Twojej skóry
w gęstwinie rzęs splecionych
tkwią łez strofy upragnione
Chciałabym potrafić zbudzić
przygasły w Tobie płomień
pragnienia słów utkanych
z naszych myśli objęć
Lecz Ty stajesz się niemową
przezroczystym cichym stawem
i nie zmarszczy żadne słowo
gładkiego lustra Twojej twarzy
Już tylko dotykiem potrafisz
drżenie wersów wtopić we mnie
i gwałtownym ruchem dłoni
każde ciepłe słowo zdejmiesz
I tym dotykiem tylko jeszcze
chce Ci się mnie rozumieć
w Twoich oczach brak już miejsca
na wiersz drzemiący w mojej skórze
Vuohi, 17.07.16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz