wtorek, 25 lutego 2020

Zabłądzenie

Ach, więc nie zapytam
o te wszystkie nurtujące kwestie
męczące mnie pytania przekuwam
w jak zwykle nieudolne tłumaczenia
przeprosiny za oczekiwanie przeprosin

Od środka rozpycha mi żebra
pęcznieje gdzieś w brzuchu niepokój
to lodowate niezapytanie
i miałam zapalić most, a jedyne co pali to tęsknota

Bez odbioru -
milczenie mnie jednak nie dziwi
bo ileż można rozciągać, naciągać
niknącą w oczach nić przywiązania
jednostronną potrzebę rozmowy

Tak się kończy niewyznaczenie granicy
między prawdą a wyśnieniem, domysłem
między spleceniem dłoni a ich uściskiem
między tym co się skończyło a tym, co przyjdzie


Vuohi, 22.02.20

Korzenie

Tak długo usiłowałam Cię wypłakać
wypłukać z oczu i z krwiobiegu
złoszcząc się na zmianę poddając i walcząc
raniąc sobie skórę i rwąc włosy z głowy -
jakie to wszystko bez sensu
przez tyle lat, miesięcy i dni
ślepo kochać i nienawidzić na przemian
a nigdy nie akceptować...

Przecież nie wyciągnę Ciebie z serca
- na pewno nie na siłę -
wiem, bo próbowałam
ciąć, wyrywać, szarpać
zgniatać, tłumić i przemilczać

Tam jest Twoje miejsce
w tym nadpsutym przez nerwy kawałku -
przylądek nie miłości, lecz pamięci
wszystkich dobrych chwil
i ku przestrodze - paru gorszych

Zostawiłam tam ziarno uczucia
niezdolne do rozkwitu, podlewane tęsknotą
mieszkaj tam, proszę, do woli
korzenie wszak tkwią tak głęboko...


Vuohi, 22.02.20

poniedziałek, 17 lutego 2020

Sine miejsca

Może to przez brak kolorów a może 
to przez ich nadmiar nie wiem
czy czuję
co czuję teraz już

Bolą mnie Twoje ręce
szczypią Twoje palce
mogę więc mówić że współczujemy
ale czy jest czego - nie wiem

Budzi mnie łuska Twego głosu
mieniąc się w głębinach pamięci
nie chcę już widzieć i nie chcę słyszeć
zaciągam żaluzje oczu

Może to przez ten przesyt
może to przez niezaspokojenie
czujesz
czujesz ale nie wiesz co

Mówisz że kochaniem
da się to nazwać choć
inną definicję tego słowa znam
wydawało się mieć wydźwięk pozytywny
i budziło raczej przyjemne skojarzenia

natomiast Twoje łokcie
czego innego uczą moje żebra
uderzając raz po raz


Vuohi, 17.02.20

Mój Skarbie

mój Skarbie,
marzę o Tobie już dobrych kilka lat
myślę o Tobie za dnia i w snach
choć jeszcze Cię nie ma, a Twój dom noszę pusty

moje Szczęście,
od jakiegoś czasu jednak się boję
że samolubnie zaproszę Cię na ten świat
który z dnia na dzień umiera
o który tak wielu ludzi się nie troszczy

choć wszyscy podzielimy jeden los

moje Kochanie,
choćbyś było jeszcze tylko iskierką,
ja już życzę Ci życia gdzie indziej, nie tu -
tak mi wstyd, bo choć coraz mniej wojen
to miłości nie więcej wcale

Boję się, że gdy dorośniesz
pożałujesz swego przyjścia
powiesz mi, że przecież mogłam przewidzieć -
że nie wystarczy dla Ciebie wody, miejsca i powietrza
że nie zobaczysz nawet niebieskiego nieba, zielonego skrawka Ziemi
które tak Ci zachwalałam,
gdy mieszkałoś tylko we mnie...


Vuohi, 05.02.20