wtorek, 25 lutego 2020

Korzenie

Tak długo usiłowałam Cię wypłakać
wypłukać z oczu i z krwiobiegu
złoszcząc się na zmianę poddając i walcząc
raniąc sobie skórę i rwąc włosy z głowy -
jakie to wszystko bez sensu
przez tyle lat, miesięcy i dni
ślepo kochać i nienawidzić na przemian
a nigdy nie akceptować...

Przecież nie wyciągnę Ciebie z serca
- na pewno nie na siłę -
wiem, bo próbowałam
ciąć, wyrywać, szarpać
zgniatać, tłumić i przemilczać

Tam jest Twoje miejsce
w tym nadpsutym przez nerwy kawałku -
przylądek nie miłości, lecz pamięci
wszystkich dobrych chwil
i ku przestrodze - paru gorszych

Zostawiłam tam ziarno uczucia
niezdolne do rozkwitu, podlewane tęsknotą
mieszkaj tam, proszę, do woli
korzenie wszak tkwią tak głęboko...


Vuohi, 22.02.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz