wtorek, 15 grudnia 2020

Krajobraz względnego spokoju

Nie żałuję tych słów
które pługiem przeciągnęły się
przez nasze ziemie

Tworząc bruzdy na sercach
pozwoliły wyrosnąć nowym światom
których nie zwiedzilibyśmy razem

Oczyszczam sumienie wykorzeniam
strach mnożący się jak chwasty
w sercu jesieni wszczynam wiosnę

Pasma zbóż i traw mienią się barwami
ich włosy ciągle przeczesuje wiatr
ze wzruszenia ronię parę łez

Jedna wyschnie przy pierwszym przejaśnieniu
druga popłynie strumieniem w dal
gdzieś już poza zasięgiem mojego wzroku

Jedna z wielu w górskim potoku
w spienionym wodospadzie zniknie
u źródła moich trosk

Vuohi, 19.11.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz